poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Wczoraj mężatka, dzisiaj słomiana wdowa

Przebudził mnie pocałunek w środku nocy, jednak zasnęłam zanim zorientowałam się, która była godzina. Mój ukochany wyjechał w delegację. Myślę, że takie okazjonalne rozłąki wychodzą nam na dobre. Pozwalają troszeczkę od siebie nawzajem odpocząć, mieć czas dla siebie, a przede wszystkim stęsknić się za sobą! Aby uczcić ostatni wieczór przed wyjazdam, wybraliśmy się wczoraj na kolację do lokalnej wietnamskiej restauracji. Pyszne jedzenie, klasyczne koktajle i romantyczna atmosfera... czego więcej chcieć?! x

Ja i Pani Margarita J
Spring rolls z sosem fistaszkowym, normalnie są smażone na głębokim oleju, tym razem świeże...
łudząco podobne do sushi 
Kaczka w sosie curry i smażony ryż z owocami morza

"Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy" [ Adam Mickiewicz ]

3 komentarze:

  1. witaj w "klubie słomianych wdów" ;))

    pozdr. AL

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, to jest nas dwie! no niezle

    OdpowiedzUsuń