wtorek, 26 lipca 2016

Ironia losu









To jest ironia losu, żebym ja sama praktycznie wychowała się na wsi, a teraz muszę płacić po $200 za noc na farmie, żeby bliźniaki mogły zasmakować co to w ogóle znaczy choćby raz na rok! Nie wiem ile będą z tego pamiętać mając 3,5 roku, ale póki co nie przestają rozmawiać o pogryzieniu przez kota, wchodzeniu po drabinie na poddasze domku letniskowego, dojeniu kozy, oparzeniu ręki na ognisku, śledzeniu ropuchy w nocy z latarką, znalezieniu zdechłego węża, jajecznicy z jajek, które znaleźli w kurniku... Aż trudno uwierzyć, że to co było dla mnie normalne, jest dla nich wydarzeniem życia!

4 komentarze:

  1. Ale jaka ta farma egzotyczna - jak dla mnie :-) Też wychowywałam się na wsi, jednak w Polsce mamy trochę inne klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gaja to samo pomyślałam!

    Dorota, wyobrażam sobie, jakie to ogromne przeżycie dla dzieciaków! Sama nie mieszkałam na wsi, ale bardzo często na niej bywałam, praktycznie każde lato w dzieciństwie spędzałam na wsi. Nie zapomnę, jak mniej więcej wieku 14 lat zabrałam jedną z moich koleżanek do rodziny na wsi. Jak się okazało, moja koleżanka miała całą rodzinę w mieście i to było jej pierwsze tego typu przeżycie! Ależ zachwycała się zwykłym kogutem! Pomyślałam sobie wtedy, że strasznie mi jej szkoda. Super, że Twoje dzieci będą miały jakieś pojęcie o tak cudownym miejscu jak wieś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorotko czy zrezygnowałaś już z prowadzenia bloga? Minęły już dwa miesiące od ostatniego wpisu, a tu taka cisza...

    OdpowiedzUsuń