środa, 3 kwietnia 2013

1 + 1 = 4: Poród

Z perspektywy czasu wydaje mi się, że będąc w ciąży, przywiązuje się nieproporcjonalnie wiele uwagi do kwestii porodu. Uważam, że warto być świadomym dostępnych opcji i orientować się w możliwych scenariuszach wydarzeń, ale moim zdaniem zdobywanie wiedzy dotyczącej tego, co  p o  porodzie jest o dużo bardziej produktywne. Przebieg porodu tak naprawdę jest w rękach lekarzy i losu - sama kobieta ma raczej niewielki wpływ na to, jak on się ostatecznie potoczy.

Swoją drogą zastanawiam się, jak to się stało, że w ciągu tak długiego okresu ewolucji, narodziny dziecka są wciąż tak fizycznie traumatycznym i stosunkowo niebezpiecznym procesem?

Z racji, że ciężko przechodziłam ciążę (którą większość kobiet się fascynuje), naprawdę bałam się porodu (który zdaje się przerażać nawet kobiety, które pozytywnie wspominają ciążę). W dodatku do ostatniej chwili nie wiedziałam, czy odbędzie się on siłami natury, czy przez cesarskie cięcie - w przypadku ciąż bliźniaczych lekarze rekomendują poród naturalny, ale również istnieje podwyższone ryzyko nieplanowanego cesarskiego cięcia (które ostatecznie przeszłam). Musiałam przygotować się więc mentalnie na obie ewentualności.

Niestety udało mi się donosić tylko do 34 tyg 6 dnia. Nie wiem, i zapewne nigdy się nie dowiem, ile było w tym naszej winy... Mimo, że często słyszy się o "domowych metodach" wywołania porodu (jedną z nich jest ostre jedzenie), nie braliśmy tego na poważnie. Tak więc pewnego wieczoru mój ukochany zaserwował mi kebab z kurczaka doprawiany papryką cayenne/pieprzem kajeńskim. Nie wydawało mi się, że danie było jakoś specjalnie pikantne. Kilka godzin później odeszły mi wody.

Przed i po.



Pobyt w szpitalu wspominam bardzo dobrze. Jak można było się spodziewać wyposażenie i obsługa są na bardzo  wysokim poziomie - zaserwowano nam nawet uroczystą kolację dla dwojga! Samego porodu niestety nie pamiętam, ponieważ znieczulenie, które dostałam (ang. spinal block, pl. znieczulenie podpajęczynówkowe) było dla mnie za słabe, anestezjolog kilkakrotnie dokładał inne leki wspomagające, co w końcu mnie uśpiło.

W ostatecznym rozrachunku bardzo się cieszę, że moja ciąża zakończyła się cesarskim cięciem. Lekarz zdecydował, że tak jest najbezpieczniej dla dzieci, które ważą poniżej 2,5 kg. Byłam zaskoczona, że brałam leki przeciwbólowe tylko przez pierwsze 3 dni podczas pobytu w szpitalu, a z drugiej strony nie mogłam uwierzyć jaka byłam tym wszystkim wycieńczona i śpiąca! Cieszyłam się w duchu, że za drzwiami nie wystaje kolejka rodziny i znajomych. Zapadł mi w pamięć ten post Tekstualnej [KLIK]. Dobrze jest móc poświęcić ten czas na odpoczynek i regeneracje sił.

Jeżeli chodzi o kwestie finansowe to Stanach nie istnieje państwowa służba zdrowia, dlatego po każdej wizycie w szpitalu pacjentowi zostaje przedstawiony rachunek - ci, którzy mają prywatnie opłaconą polisę, odsyłają go firmie ubezpieczeniowej, a ci, którzy są nieubezpieczeni muszą pokryć go z własnej kieszeni. W moim przypadku cena za poród, 3 dniowy pobyt w szpitalu i 11 dniowy pobyt bliźniaków w inkubatorach wyniosła prawie 20 tys. dolarów! Taki system zdrowotny to ogromny minus tego kraju. Bardzo irytuje mnie, kiedy w Polsce narzeka się na państwową służbę zdrowia, bo ludzie nie zdają sobie sprawy jak tragiczna w praktyce jest tutejsza alternatywa. Nieubezpieczeni ludzie czasem tracą cały dorobek życia na opłaty medyczne. Ale to już temat na całkiem inną dyskusję... x

16 komentarzy:

  1. Ludzie narzekają bo darmowa służba zdrowia to tylko prowizorka, co miesiąc płacimy składki a kolejki do lekarzy są tak duże, że jak ktoś jest poważnie chory prędzej umrze zanim się doczeka, więc i tak musi zapłacić z własnej kieszeni czyli płaci podwójnie a nawet więcej bo co miesiąc płacisz składkę ale większość ludzi choruje rzadko czyli nasze pieniądze gdzieś giną. Wolała bym płacić gdy jestem chora i gdy wiem za co płacę a nie tak jak jest teraz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oszzzz kurde, jaki rachunek!!! Rozumiem, że w 100% pokryła go firma ubezpieczeniowa? Jeśli tak to "uffff" i tylko pozazdrościć warunków w jakich przyszło Ci rodzić bliźniaki :)

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  3. najważniejsze że dzieci urodziły się zdrowe, że już po.
    wydaje mi się, że takiego szczęścia nie można ocenić miarą pieniędzy.
    i jeśli byś musiała sprzedać dom dla dobra bliźniaków, to jestem pewna, że byś to zrobiła.

    niestety masz rację, taki płatny system leczenia, często odpycha ludzi od służby zdrowia i zniechęca do korzystania z niej.
    dlatego ja cenię i szanuję opiekę darmową, jaką dostaję w UK. (mimo, ze tak jak mówisz niektórzy Polacy nawet i to krytykują)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tez jestem po porodzie zakończonym cc, wspominam dobrze, ciesze się że tak wyszło, cieszę się że twoje bobasy zdrowe i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, kolacja wygląda genialnie :) Mniam, mniam!
    To jest prawda nie doceniamy tego co mamy, i zawsze trawa jest bardziej zielona u sąsiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. (edit) a mnie zastanowiło, że ciężko przechodziłaś ciążę - od niedawna czytam Twoje wpisy ale te otagowane "ciąża" przeczytałam wszystkie wstecz - nie narzekałaś a na zdjęciach wyglądałaś pięknie :) czemu piszesz, że było ciężko? Ja jestem w 25 tyg z bliźniakami i rzeczywiście nie jest łatwo... i coraz bardziej zaczynam się bać kolejnych tygodni... ale zupełnie nie wiem, czego się spodziewać, czy mogę sobie jakoś planować życie na kolejne 2 miesiące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sie czego bac!! wszystko da sie wytrzymac i z czasem nie bylo ciezej tylko dolegliwosci sie zmienialy;) zaczelo sie od nudnosci, codziennych krwawien z nosa, boli krzyza, cala ciaze jadlam na sile, nie mialam apetytu, nie mialam energii, jakis czas bardzo bolal mnie rozciagajacy sie brzuch (przestraszylam sie ze to moze wyrostek), dretwialy mi rece i nogi, pod koniec dostalam anemii, spuchly mi dlonie i stopy, do tego jesscze kilka bardziej prywatnych problemow... ale jak mowie dalo sie przezyc - szczegolnie kiedy powiedzialam sobie, ze to moj pierwszy i ostatni raz;) nie pisalam, ze bylo mi ciezko, bo nie lubie narzekac, powodzenia

      Usuń
    2. o tak, zdanie "to pierwszy i ostatni raz" mnie tez dodaje sily ;) dzielna jestes i ja tez bede ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Gratulacje! Zgadzam sie, ze wszystko pozostaje w rekach matki natury. Ja dlugo rozpatrywalam jak rodzic blizniaki, a wyszlo ze jedno naturalnie a drugie cc. Mojego planowanie na nic poszlo.
    Mozna zawsze potargowac sie z ubezpieczeniem, zeby wiecej zaplacili, jezeli wam zostawili tak duzo do zaplaty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wazne,ze dzieciaczki zdrowo sie rozwijaja..my mamy jeszcze 29 dni do porodu..zobaczymy jak to bedzie..a co naszej sluzby zdrowia to ewidentnie zgadzam sie z 1 komentarzem anonimowym,potracaja mi skladke co miesiac a ja i tak chodze wszedzie prywatnie,bo szybciej i sprawniej to dziala..pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz racje Dorotko, trawa jest zawsze zielensza .... :). Ja mieszkajac na Wyspach mialam okazje porownac opieke nad ciezarna tutaj a ta ktora bylam objeta w Polsce i gdybym mogla raz jeszcze to bym na pewno rodzila w Polsce. Moja 9 latka ochodzila dzis swoje kolejne urodziny, 9 lat temu w Polsce mialam lepsze warunki niz rok temu w Irlandii. Tutaj malo corki w biegu nie urodzilam bo panie polozne mi wmawialy ze skurcze ktore odczuwam to bole!!! Nie wiedzialam ze sa i te ie te :). Najwazniejsze jest to , jak dziewczyny powiedzialy ze maluszki sa juz z Wami, szybko sie zapomina o porodzie i jego tych mniej przyjemnych stronach. Maja

    OdpowiedzUsuń
  10. wszystko nieważne, gdy patrzy się na swoje dziecko...nerwy odchodzą i wszystko jest na swoim miejscu ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. od razu widać że nie w Polsce :)
    coś mi się o uszy obiło o ostrym jedzeniu....

    Gratuluj serdecznie z całego serca!!
    dużo zdrówka i sił dla Was ślę!!
    Ja jeszcze o porodzie nie myślę i jakoś ani trochę się go nie boję...


    Ale powiem Ci że nie zgadzam się z Tobą jeśli idzie o służbę zdrowia w USA i w Polsce. W Stanach masz wybór możesz się ubezpieczyć albo nie. Jak nie, to chyba świadomy jesteś konsekwencji że jak coś się stanie i niezbędne będzie leczenie to wybulisz z własnej kieszeni. Ale jak się ubezpieczysz to nie ma takiego problemy - ubezpieczyciel pokrywa koszty. A poza tym tam płacisz składki (jeśli się zdecydujesz) ale poziom opieki i czas oczekiwania na np operacje nie wynosi 2 lata!!! a u nas... hmmm. nie masz wyjścia- płacić składki musisz. Zabierają Ci co miesiąc pieniądze niezależnie czy tego chcesz czy nie a i tak z tego guzik masz. Standard... niski to chyba mało powiedziane, na zabiegi, operacje lub do lekarza- chociażby dentysty czeka się tak długo że zamiast na leczenie powinno się od razu na usuwanie zęba zapisywać... już nie mówiąc o tym że jak pójdziesz do szpitala, to zapewne wyjdziesz z jakąś bakterią. A i tak Ci którzy idą na jakiś zabieg lub na konsultacje lekarską robią to prywatnie - czyli płacą dwa razy!!! ja bym chętnie i bez mrugnięcia oka zamieniła te dwa systemy!!!

    pozdrawiam gorąco i zapraszam do mnie w odwiedziny:
    http://etat-mama-i-tata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie chce sie sprzeczac, ale system amerykanski popierwja glownie osoby, ktore tu nie mieszkaja i nie do konca wiedza jak on dziala, tak w ramach sprostowania:

    1. wprowadzone w zeszlym roku prawo "Obama Care" naklada na kazdego przymus prywatnego ubezpieczenia sie, jezeli ktos tego nie zrobi bedzie musial zaplacic kare za kazdego czlonka rodziny w wysokosci zaleznej od zarobkow

    2.Ludzie nie decyduja sie dobrowolnie, zeby sie nie ubezpieczac, po prostu nie stac ich na skladki (do czasu wprowadzenia prawa Obama Care, firmy ubezpieczeniowe mialy mozliwosc i czesto odmawialy ubezpieczenia osobom przewlekle chorym, poniewaz bylo oczywiste ze skorzystaja one z opieki, teraz jest to nielegalne, ale w przypadku takich osob zycza sobie tak wysokich skladek, ze czasami taniej jest zaplacic kare za bycie nieubezpieczonym i dodatkowo wszystkie koszty leczenia gotowka!!)

    3. my jestesmy ubezpieczeni - skladka miesieczna wynosi ponad $1500, DODATKOWO: wizyty umowione w zaleznosci od lekarza sa darmowe lub placi sie $50, za przyjscie do izby przyjec w naglych przypadkach placi sie $150, dzien pobytu w szpitalu $500, pobranie krwi, przeswietlenie itp rowniez sa drobne oplaty - wszystko to do kwoty max $7000 na cala rodzine, wiec prosze sobie policzyc... musimy wydac $18000 rocznie nawet jezeli nie skorzystamy z uslug, i do $25000 chorujac ,dentysta nie jest wliczony w to ubezpieczenie - trzeba wykupic osobne lub placic gotowka

    4. nie wiem jak operacje, ale o terminy wizyt rowniez jest ciezko, moim dzieciom wlasnie opozniaja sie szczepienia o 5 tyg bo taki byl najblizszy termin

    5. wyposazenie szpitala jest na wysokim poziomie, opieka lekarska w moim przypadku porownywalna z doswiadczeniami z PL, czesto przesadzona - idac do dentysty np. co 6 miesiecy na sprawdzenie kazdemu robi sie kilkanascie przeswietlen szczeki, co moim zdaniem jest absurdalne

    Tak z grubsza wyglada sytuacja opieki medycznej w USA, ale kazdy ma prawo preferowac jaki system mu sie podoba, nawet w brew logice, trzeba pamietac, ze w PL/UK pacjent zwraca sie bezposrednio do szpitala - tutaj dochodzi jeszcze jeden element firm ubezpieczeniowych, ktore rowniez musza sie utrzymac ze skladek spoleczenstwa, takze prosze sie nad tym wszystkim glebiej zastanowic

    OdpowiedzUsuń
  13. A to oddaję honor. Nie wiedziałam dokładnie jak wygląda cały system po zmianach...
    hmmm.... to wcale nie jest tak kolorowo.

    Co nie zmienia faktu że służba zdrowia w Polsce kuleje!!

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń