Stale - a szczególnie pod koniec tygodnia pracy, kiedy tęsknię za nimi najbardziej - zastanawiam się, czy podjęliśmy właściwy wybór wysyłając bliźniaki do żłobka... w każdej chwili można przecież zmienić zdanie. Za każdym razem dochodzę jednak do wniosku, że byłabym samolubna trzymając je przy sobie. Moim zdaniem dzieci nie powinno wychowywać się dla siebie, na n a s z mały ideał, tylko dla świata, na człowieka, który kiedyś nas opuści, żeby się spełniać i osiągnąć swój potencjał. Z tej perspektywy cieszę się, że w obecnym układzie, będąc z nimi, poświęcamy im 100% naszej uwagi, a w poniedziałki rano, kiedy jesteśmy wycieńczeni po weekendzie i wdzięczni, że stać nas na żłobek, bliźniaki czeka kolejny dzień pełen wrażeń, nauki (choćby hiszpańskiego od swoich opiekunek) i interakcji z innymi dziećmi. Ale i tak co dzień muszę do tego dojrzewać i od nowa uświadamiać sobie, że moje dzieci, to nie moja własność. x
sobota, 5 kwietnia 2014
sobota, 29 marca 2014
Kosmetyczne cudowności
W większości naturalne!
Bez których nie mogę żyć!
Które zakupiłam już po raz n-ty!
(Mam cerę tłustą, która jakby się normalizuje.)
niedziela, 23 marca 2014
O szczęściu, czyli tak naprawdę przygotowaniu i okazji
![]() |
| Moje biurko |
![]() |
| Do pracy przeważnie na czarno |
![]() |
| Raz w tygodniu wychodzę na przerwę i idę na rynek po zakupy |
![]() |
| Droga do domu wzdłuż oceanu o zachodzie słońca |
Bardzo często słyszę: "Ty to masz w życiu szczęście!", "Ale Ci się udało!", "Takiej to dobrze!", "Łatwo Ci mówić.", "Też bym chciał(a), żeby mi się tak poszczęściło."
Kilka tygodni temu, po trzech miesiącach pracy, przejęłam obowiązki mojego przełożonego... no i się zaczęło. Wiele osób nie zauważa, że skończyłam studia, a potem jeszcze certyfikat, to jak dobrze mówię po angielsku i z jakim zapałem podchodzę do pracy; że p r z y g o t o w a ł a m s i ę n a t ę o k a z j ę. Tak się składa, że osoba, która pracowała na moim stanowisku zanim jeszcze dostałam pracę, miała bardzo realną szansę na ten awans. Niestety nie mówiła swobodnie po angielsku, nie potrafiła opanować procedur, ani dogadać się z, trzeba to przyznać, apodyktycznym przełożonym. Firma, nie chcąc jej tak po prostu wypowiedzieć pracy, dała propozycję przeniesienia na pozycję... sprzątaczki, która nota bene została zaakceptowana. Wszyscy pewnie wtedy mówili: "No przecież, tak jest jak się nie ma układów." A ja nie mam. I dzielę biuro z właścicielką, dyrektorem i jego zastępcą...
poniedziałek, 17 lutego 2014
Rok temu i teraz
Każdy mówi, że ten rok tak szybko minął. Że bliźniaki już takie duże. Ale dla mnie to było 12 najdłuższych miesięcy w życiu. Pamiętam natłok wydarzeń, nieprzespane noce i wydaje mi się, że bliźniaki są z nami już całe wieki.
Jedne rzeczy powoli wracają do normalności, a inne z czasem stają się coraz bardziej normalne. Przede wszystkim cieszę się, że moja głowa jest już na swoim miejscu; że w końcu znowu mogę się skoncentrować i bez problemu wszystko ogarnąć. Rozkojarzenie przez ostatnie 1,5 roku było bardzo uciążliwe i często zastanawiałam się, czy ono w ogóle kiedykolwiek minie.
Nie ćwiczyłam przez długi czas ze względu na nieustanne zmęczenie, ale 2 miesiące temu odzyskałam trochę energii i zaczęłam ćwiczyć dosłownie po 10 min. dziennie przez większość dni. Zwykłe ćwiczenia na dywanie, takie jak brzuszki (ktorych teraz wiem, ze nie powinnam byla robic), przysiady i pompki, w połączeniu z porządnym jedzeniem dają naprawdę spektakularne efekty! Oprócz tego, że po ciąży rozeszły mi się mięśnie na brzuchu i nic nie pomaga na wydęte podbrzusze, to mięśnie już się fajnie zarysowały, a swoją dziurkę nad pępkiem to nawet polubiłam. J
Subskrybuj:
Posty (Atom)







