Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2015

Na przestrzał

Straszenie podobają mi się takie bańki z kwiatkami i jak na złość widuję je teraz na każdym kroku! Niestety, jakbym się nie starała, wszystkie roślinki, które nieszczęśliwie trafią do mojego domu, prędzej, czy później marnieją... Z tego powodu nigdy nie kupuję roślin doniczkowych. 




Na otarcie łez i tak trochę na to samo kopyto, kupiłam sobie ostatnio szklane terrarium, które szkatułką na biżuterię nie jest, ale postanowiłam je tak właśnie wykorzystać. Ma idealny rozmiar na garstkę dodatków, które posiadam. Wszelką drobnicę nadal przechowuję w muszelkach, które już kiedyś Wam pokazywałam [KLIK].




Terrarium zamieszkało w łazience, gdzie spotkało moją kosmetyczkę. I wtedy właśnie mnie olśniło. Ja po prostu lubię widzieć przechowywaną zawartość na przestrzał; jak na tacy. Od razu widzi się, po co się sięga; co jest w środku, a czego nie ma. Nie trzeba bez końca drążyć, przekopywać i wywracać wszystkiego do góry nogami. To takie praktyczne. Polecam!





sobota, 27 kwietnia 2013

Wiosenna codzienność




Wczoraj przyszła do mnie paczuszka z próbkami produktów Tatcha [KLIK] - niestety brakowało w niej jednego kosmetyku i dopiero musiałam się o niego upomnieć... Mam nadzieje, że Wasze też już są i, że są kompletne!

Uzbierało mi się też kilka innych próbek - modne teraz afrykańskie czarne mydło (mydło jak mydło, plus za naturalność), wyrabiany przez Masajów olejek z nasion Yangu (lekki, bogaty w składniki, polubiłam go), najnowsza woda toaletowa Diptyque L'Eau Du Trente-Quatre (unisex, nieładna) i krem pod oczy Clinique (ale na Makeupalley mówią, że słaby).

Zaczęłam przeczesywać brwi i rzęsy olejkiem rycynowym. Ciekawa jestem, czy faktycznie się wzmocnią?

Zaczytuję się ostatnio w nowopowstałym blogu (i komentarzach) "skórno-żywieniowym". Autor ma ponadprzeciętna wiedzę, wykształcenie medyczne, świeże spojrzenie i charakterek! Polecam [KLIK]! Wcześniej zaciekawiły mnie także nagrania Anety i Patryka poruszające kwestie zdrowia i odżywiania również z profesjonalnego punktu widzenia [KLIK]. Dajcie znać jeżeli znacie podobne miejsca w sieci!




Przygotowanie kilku szklanek wody z cytryną i multiwitaminą na raz, pomaga mi więcej wypijać - po wypiciu jednej szklanki zawsze mam pod ręką kolejną. Bliźniaki zacierają ręce - im więcej wody, tym więcej mleka!

A ja zacieram ręce na dwie kolejne książki - "Rzeźnia numer pięć" i "Bogaty ojciec biedny ojciec".

Domowy obiadek - tuńczyk z majonezem, jarmuż i zdrowy odpowiednik ziemniaka, jam.

A na deser, bomba cukrowa! Tak dla równowagi.



W drodze na szczepienia... bliźniaki jeszcze nie wiedzą co je czeka!

Kosmetyki z kuchennej szafki. Prosty spray (woda z odrobiną octu malinowego) sprawdza się lepiej niż myślałam! Zapach octu ulatnia się bardzo szybko, a włosy są po nim sypkie i błyszczące. Zachęciło mnie to do eksperymentów z olejem kokosowym.

Zamiast ponownie wydać $40 na kolejne opakowanie pasków wybielających zęby Crest [KLIK], zaczełam płukać usta zwykłą 3% wodą utlenioną. To właśnie H2O2 (tylko, że w wyższym stężeniu) jest składnikiem aktywnym pasków. Świetna alternatywa, znacznie tańsza i delikatniejsza, a efekty identyczne. Niedługo przyjdzie czas na włosy [KLIK]!

Domowej roboty burgery z serem pleśniowym i szczypiorkiem - w ten weekend otwieramy sezon grillowy 2013!

niedziela, 21 kwietnia 2013

Darmowe kosmetyki marki Tatcha

Mam bardzo dobrą wiadomość dla wszystkich czytelniczek bloga zamieszkałych w Stanach! Marka Tatcha, producent ekskluzywnych, naturalnych kosmetyków do pielęgnacji, oferuje kilkanaście dużych, darmowych próbek swoich najbardziej popularnych produktów. Pełnowymiarowe produkty Tatcha mieszczą się w wysokim przedziale cenowym, a w promocji można je przetestować płacąc jedynie koszty przesyłki. Dzięki temu odkryłam jeden z najlepszych kosmetyków jakie posiadam, czyli peeling enzymatyczny Tatcha Gentle Rice Enzyme Powder i od tej pory używam go codziennie! Można zamówić:


1. The VIP Sampler Set (6 próbek + bibułki matujące); cena przesyłki $1.95 [KLIK]
2. One Step Cleansing Oil 30ml; cena przesyłki $1.95 [KLIK]
3. Enriching Renewal Cream 12ml; cena przesyłki $3.95 [KLIK]
4. Revitalizing Eye Cream; cena przesyłki $3.95 [KLIK]






Gorąco polecam skorzystać

piątek, 19 kwietnia 2013

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Kosmetyki do pielęgnacji, makijażu i dla dzieci

Ostatnio weszłam w posiadanie samych cudowności! Nabyłam kosmetyki, o których dużo wcześniej czytałam, sprawdzone, wyczekane, w większości z naturalnym składem. Wystrzegam się spontanicznych zakupów i dzięki temu rzadko kiedy trafiam na buble. Zdecydowanie zgadzam się ze zdaniem Gusi w tym temacie - szczególnie z zasadą Ekskluzywnego Minimum i nie uleganiu wpływom reklam, polecam lekturę jej przemyśleń [KLIK]!

K O S M E T Y K I    D O    P I E L Ę G N A C J I



Olejek Alverde - w miłym geście dostałam go od czytelniczki bloga, Gosi, która zatrzymała się u nas podczas swoich wojaży po Kalifornii - za co jeszcze raz dziękuję! Niestety olejek wycieka z opakowania, dlatego był dla niej problematyczny podczas podróży, ale u mnie w łazience stoi na półce, więc mi to nie przeszkadza. Muszę przyznać, że zajęło mi trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do specyficznego zapachu czarnej porzeczki. Miałam zamiar nakładać go na twarz, ale niestety zapychał mi pory, więc ostatecznie nawilżam nim ciało, które po przejściach z ostatnich miesięcy naprawdę potrzebuje dodatkowej pielęgnacji.

Woda termalna Uriage -  mogę śmiało powiedzieć, że w tym przypadku trafiłam w 10! Bardzo się cieszę, że po niefortunnych początkach użytkowania tego typu kosmetyków (czyli zakupie wody termalnej marki Avene [KLIK]) zdecydowałam się na ponowny zakup. Woda Uriage o tyle różni się od wszystkich innych dostępnych na rynku, że jest izotoniczna (odpowiada ciśnieniu osmotycznemu panującemu w komórkach skóry, dzięki czemu nie wywołuje odwodnienia) - po spryskaniu można spokojnie zostawić ją na skórze do wyschnięcia, nie trzeba jej osuszać. Doskonale nawilża - po spryskaniu na mojej skórze daje podobny efekt jak po nałożeniu lekkiego kremu!

Krem z filtrem przeciwsłonecznym SkinCeuticals Ultimate UV Defense Sunscreen Broad Spectrum SPF30 - kupiłam ze względu na rekomendację i na razie testuję. Poszukuję kremu z filtrami UVA i UVB (ang. broad spectrum), który nadawałby się pod makijaż. Lubię krem Badger [KLIK], ale ze względu na to, że zawiera naturalne filtry, które nie wchłaniają się w skórę, nadaje się jedynie na dni, kiedy się nie maluję.

Krem myjący A-D-E Creamy Cleanser i tonik Clarifying Herbal Astringent marki Earth Science - kosmetyki, których używam od kilku miesięcy, są naturalne, mają delikatne działanie i przynoszą niewiarygodne efekty!!! Krem na bazie olejków owocowych oczyszcza moje pory/ usuwa zaskórniki bez konieczności robienia parówek, maseczek, czy innych dodatkowych zabiegów!  C u d o!  Tonik doskonale nawilża (zawiera oczar wirginijski, kwas hialuronowy, ph 5,5). Jestem nimi zachwycona! Polecam!

K O S M E T Y K I    D L A    D Z I E C I




Bliźniaki otrzymały w prezencie dwa zestawy naturalnych kosmetyków niszowej marki Nittany Valley. Zawierały one mydło w kostce, masełko shea, balsam, piankę do mycia rąk oraz szampon i żel do mycia w jednym. Kosmetyki mają cudowne składy i delikatne działanie! 

Zamiast zasypek z talkiem (który jest szkodliwy na płucka jeżeli unosi się w powietrzu podczas pudrowania) używamy zwykłej mączki ziemniaczanej. Za radą czytelniczki Julii, również tradycyjną oliwkę zastąpiliśmy olejkiem ze słodkich migdałów.

Bardzo się cieszę, że w porę zrozumiałam plusy naturalnej pielęgnacji i teraz mogę zapewnić bliźniakom jak najzdrowszy start w życiu (to samo tyczy się odpowiedniego odżywiania i ogólnie zdrowego stylu życia)! 

K O S M E T Y K I    D O    M A K I J A Ż U



Błyszczyk Clinique Superbalm w kolorze 04 Rootbeer - do zakupu przekonały mnie wymowne zdjęcia i recenzja na blogu Obsession [KLIK] - ten błyszczyk rzeczywiście jest  i d e a l n y!

Korektor Maybelline Dream Lumi Touch Highlighting Concealer w kolorze Ivory - nie mam mocnych cieni pod oczami, ale moim zdaniem jest to całkiem fajny korektor w przystępnej cenie

Róż do policzków Dior Rosy Glow i bronzer Benefit Hoola czekają na testowanie... Mam nadzieję, że okażą się być duetem idealnym! x


niedziela, 16 grudnia 2012

Święto Dziękczynienia i Czarny Piątek w Las Vegas

Główne wejście do Hard Rock Hotel



Bufet Le Village w hotelu Paris urządzony w stylu francuskiej prowincji



Widok z okna naszego pokoju na wschód słońca



Nocna panorama głównej ulicy LV, czyli Las Vegas Boulevard [kliknięcie powiększa zdjęcie]



Jakoś tak wyszło, że piszę o Święcie Dziękczynienia (ang: Thanksgiving) z 3 tygodniowym opóźnieniem, kiedy wszyscy już dawno o nim zapomnieli... Obchodzone jest ono dorocznie w czwarty czwartek listopada i dla rodowitych Amerykanów jest niemal tak samo ważne jak Boże Narodzenie. Dzień później, w tzw. Czarny Piątek (ang: Black Friday), cały kraj opanowuje zakupowe szaleństwo, ponieważ wiele sklepów oferuje zniżki i promocje. Słyszałam nawet, że niektórzy Kanadyjczycy specjalnie przylatują do Stanów, żeby z nich skorzystać!
My co roku staramy się celebrować w inny sposób. Dwa lata temu, będąc akurat w Nowym Jorku, zostaliśmy zaproszeni przez znajomych na uroczysty obiad, w którym uczestniczyła cała ich rodzina, czyli ponad 30 osób. W tamtym roku pokusiliśmy się o samodzielne upieczenie indyka, a pozostałą część długiego weekendu spędziliśmy w górach. Tego roku, po sugestiach znajomych, na pierwszy plan wysunęła się chęć skorzystania z legendarnych wyprzedaży...

Aby nie zmarnować długiego weekendu, przy okazji wybraliśmy się do Las Vegas. Znajdują się tam 2 duże centra outletowe, które zostają otwarte już w czwartek o północy. Szkoda mi było sprzedawców, którzy tak naprawdę nie mogą nacieszyć się świętami, ale oczywiście, zaraz po późnej kolacji, stawiliśmy się w jednym z nich. Miałam cichą nadzieję, że oprócz kilku prezentów bożonarodzeniowych uda mi się upolować przeceniony prochowiec Burberry - niestety na drzwiach outletu tej marki wisiała wiadomość "Otwieramy w piątek o 6 rano". Obejście całego centrum (i stanie w kilku kolejkach, które ustawiły się przed drzwiami wypełnionych po brzegi sklepów) zajęło nam 3h. Zgadnijcie, co w tym czasie kupiłam? Tak, dokładnie - NIC! Byłam zdeterminowana, żeby nabyć chociaż wymarzony płaszcz. Wróciliśmy więc do hotelu, położyliśmy się spać na 2h i bladym świtem byliśmy z powrotem pod sklepem Burberry. Żeby było śmieszniej, wystaliśmy 0,5h w kolejce przed wejściem, aby w środku usłyszeć, że nie mają na stanie kroju, który mnie interesuje. Krótko mówiąc - NIGDY WIĘCEJ!

To doświadczenie nauczyło mnie jednak, że te osławione przeceny wcale nie są takie cudowne, ponieważ a) zniżki podczas Czarnego Piątku nie są jakieś specjalnie wyższe, niż te oferowane bez okazji, b) o dużo przeceniane są tylko rzeczy, które zalegają w sklepach od dłuższego czasu i których nikt by normalnie nie kupił (lub np. zakupy pierwszych 10-20 klientów - właśnie przed takimi sklepami powstają miasteczka namiotowe), c) ciężko trafić na rzeczy, które są faktycznie bardzo tanie i jednocześnie podobają się nam w 100%, d) co tłumaczyłoby wpływ zamiłowania do przecen na (bez urazy, ale) generalny brak stylu wśród Amerykanów.

Poza tym, wycieczka była bardzo przyjemna. Zatrzymaliśmy się w hotelu Hard Rock. Skorzystaliśmy też z oferty *Buffet of Buffets* która kosztuje $50 i pozwala na nieograniczony wstęp (i jedzenie co tylko i ile się chce) do 6 wybranych bufetów w ciągu 24h. Rozpoczynając od kolacji w Święto Dziękczynienia, załapaliśmy się jeszcze na śniadanie, obiad i kolację następnego dnia! x

czwartek, 15 listopada 2012

Kosmetyki Tatcha i Shea Terra Organics

Chciałabym przedstawić zawartość dwóch paczuszek z kosmetykami naturalnymi, które ostatnio otrzymałam...




Pierwsza z nich to darmowy zestaw próbek firmy Tatcha. Musiałam jedynie zapłacić $1.95 za przesyłkę (nie wiem czy ta oferta dotyczy również reszty świata, ale polecam ją wszystkim mieszkającym w Stanach [KLIK]). O kosmetykach Tatcha słyszę ostatnio coraz więcej. Cała linia odwzorowuje tradycyjny rytuał pielęgnacji cery stosowany przez Gejsze i jest produkowana w Japonii.

Najbardziej interesował mnie sproszkowany, ryżowy peeling enzymatyczny - Rice Enzyme Powder - dostępny w wersji delikatnej, regularnej i głęboko oczyszczającej. Jego składniki aktywne to: otręby ryżowe, ekstrakty z zielonej herbaty, papai i czerwonych alg - a dodatkowo korzeń lukrecji (w wersji delikatnej), perłowy hydrolizat białkowy (w wersji regularnej) i roślinka o nazwie Dokudami (w wersji głęboko oczyszczającej).

Po przetestowaniu stwierdziłam, że peeling jest bardzo efektywny (rezultaty porównywalne z Dermalogica Daily Microfoliant, z tym że kosmetyki Dermalogica nie są naturalne) i przy zakupie pełnowymiarowego produktu zdecyduję się chyba na wersję delikatną, ponieważ mam zamiar używać go codziennie. Zestaw zawierał także olejek myjący, serum, krem i bibułki matujące. Normalnie kosztuje $15.




Kolejna przesyłka nadeszła od firmy Shea Terra Organics [KLIK]. Zamówiłam duży olejek arganowy (138ml., normalnie $46, w promocji $34) i tonik (normalnie $24, w promocji $16), w którego skład wchodzą tylko 3 składniki, tj: woda różana, wyciąg z oczaru wirginijskiego i olejek z drzewa herbacianego - dotychczas miały one zbawienny wpływ na moją cerę, jest to jedyny tonik naturalny, który udało mi się znaleźć, zawierający je wszystkie na raz.

Było to moje drugie z kolei zamówienie kosmetyków tej marki. Za pierwszym razem kupiłam mały (59ml.) olejek arganowy i wodę różaną - oba produkty były w 100% czystej postaci i bardzo przypadły mi/nam do gustu. Mój ukochany twierdzi, że olejki arganowe innych marek, które wypróbowaliśmy, nie są aż tak dobre jak Shea Terra, spotkałam się z taką opinią także na YouTube/blogach, ale szczerze sama nie widzę różnicy.

W każdym razie gorąco polecam kosmetyki obu marek!

czwartek, 8 listopada 2012

Byłam, zobaczyłam, nic nie kupiłam...

...ale po weekendowym rekonesansie mam już znacznie większe pojęcie o tym co jest w sklepach dla dzieci, cenach, plusach i minusach produktów różnych marek. Dzięki możliwości zobaczenia na żywo rzeczy, które mnie interesowały oraz rozmowom z innymi mamami i sprzedawcami byłam w stanie zweryfikować informacje podawane przez producentów, tudzież recenzje przygodnych internautów.
Was również proszę podzielcie się ze mną radami, które pomogą mi skompletować wyprawkę idealną! Jeżeli chodzi o największe wydatki związane z przyjściem na świat bliźniaków, to mam na oku:

Wózek

Ciężki wybór, ponieważ dostępna jest tylko garstka modeli, żaden nie jest idealny, a dodatkowo te, które wyglądają na porządne, są w astronomicznych cenach! Polecono nam wózek Mountain Buggy Duet (strona producenta), ze względu, że jest to najwęższy podwójny wózek na rynku - 63cm szerokości, gdzie dzieci siedzą obok siebie. Niestety w rzeczywistości jego siedzenia są mikroskopijne i wydaje mi się, że dzieci bardzo szybko będą w nim wyglądały tak jak na zdjęciu poniżej... Preferuję taki układ siedzeń, ale szersze wózki to są już nieporęczne  k a r o c e...







Jeżdżąc po sklepach odkryliśmy Baby Jogger City Select, ku któremu się obecnie skłaniamy. Zakładka Build your City Select na stronie producenta pokazuje wszystkie 16 możliwych ustawień tego wózka łącznie z użyciem fotelików samochodowych i nosideł dla noworodków. Jest dosyć długi i trochę jakby piętrowy. 






Dajcie znać jeżeli wiecie jak to się ma w praktyce - teoretycznie podoba mi się możliwość zmiany ustawienia siedzeń, ale: 
1) siedząc twarzą w twarz, dziecko które siedzi wyżej może niechcący kopnąć to drugie prosto w twarz 
2) zauważyłam, że starsze dzieci siedzące jedno za drugim strasznie kopią w siedzenie z przodu
3) nie chciałabym ich sadzać tyłem do siebie 
4) nie wiem czy będą lubiły jeździć tyłem do kierunku jazdy



Łóżeczka, Oprawa + Pościel

Podobają mi się najzwyklejsze, najtańsze łóżeczka z jasnego drewna IKEA Sniglar. Plusem jest to, że na początek można w nich podwyższyć, a później obniżyć wysokość materaca. Absolutnie nie biorę pod uwagę plastikowych łóżeczek turystycznych.
Ceny klasycznej pościeli (bez przesadnych kolorów i wzorów) mnie przeraziły - nawet do $600 - w naszym przypadku x2?!!! Po długich poszukiwaniach w końcu znalazłam na internecie [KLIK] cudne, jednolite, 100% bawełniane zestawy w przystępnej cenie. W skład każdego wchodzą 2 prześcieradła, ochraniacz na cały obwód łóżeczka, falbanka i kocyk; wybrałam kolor ecru. Dzisiaj właśnie odebrałam paczkę, wszystko jest idealne, mam zamiar tylko podszywać ozdobne kokardki w miejscach umocowania ochraniacza.
Do tego mama zaproponowała, że uszyje poszewki na kołderki i poduszki z materiału ze ślicznym wzorem toile de jouy znalezionym w czeluściach babcinej szafy. Tym sposobem wszystko razem wyniesie niecałe $200 x2, a będzie wyglądało jak "z wyższej półki"! 

Jedyne co mnie zastanawia to doniesienia, że ochraniacze na szczebelki są niebezpieczne i mogą spowodować uduszenia niemowląt? W Stanach bierze się ten problem bardzo poważnie i w niektórych miastach jest nawet zakaz ich sprzedaży! Jakie jest Wasze doświadczenie?



Pieluszki

Przeraziła mnie perspektywa wyrzucania do śmieci 20 plastikowych pampersów dziennie, dlatego zainteresowałam się alternatywnymi rozwiązaniami. Jeszcze nie wiem na co ostatecznie się zdecyduję, a zastanawiam się nad:

używaniem biodegradowalnych pampersów, z polecenia wybrałabym duńską markę Bambo Nature (strona producenta), koszt tej opcji byłby stosunkowo najwyższy - $150/miesięcznie/dziecko 

- korzystaniem z serwisu piorącego pieluchy, a dokładniej wielorazowe wkłady do pieluch - mimo, że usługa ta brzmi bardzo ekstrawagancko, kosztuje tylko $80/miesięcznie/dziecko! Po kilku miesiącach, kiedy pieluch będzie mniej, a ja nabiorę wprawy, mogłabym nawet prać je sama

- używaniem ekologicznych rozwiązań GroVia albo gDiaper, o których także niedawno pisała Aga [KLIK], co nie wyklucza się z opcją powyżej, ponieważ do tych majteczek można używać zarówno bawełnianych wkładów (które się pierze), jak i jednorazowych (które się wyrzuca) - różnica jest taka, że one rozkładają się w ciągu 150 dni, a normalne pampersy w ciągu 500 lat!



Zdjęcie przedstawia kolejno majteczki zewnętrzne, ceratę, którą podpina się od środka, dwa różne wkłady wielorazowego użytku i na końcu wkład jednorazowy - wszystko marki gDiaper. 

Decydując się na używanie jednorazowych wkładów Pani w sklepie zachwalała markę GroVia, ponieważ są one bardziej pofałdowane, przez co wchłaniają lepiej niż gDiaper. Ceny obu marek są porównywalne - w granicach $100/miesięcznie/dziecko.
Kolejnym plusem jest to, że GroVia sprzedaje tylko jeden rozmiar majteczek, który można dostosować do wielkości dziecka, w przypadku gDiaper trzeba co jakiś czas kupować większe rozmiary.
Poza tym, jak widać na poniższym zdjęciu, GroVia pozwala wybrać jeden z dwóch rodzajów zapięcia - na zatrzaski (bardziej trwałe) lub na napy (po jakimś czasie tracą przyczepność i trzeba je przeszyć). gDiaper są tylko na napy.





Foteliki

Wydaje mi się, że jeżeli wybierzemy odpowiednie foteliki, to posłużą nam tak długo jak to będzie konieczne. Według prawa w Kalifornii dzieci muszą jeździć w foteliku do 8 roku życia albo do czasu kiedy mają 1,45m wzrostu.
Interesuje mnie model Britax Marathon Classic (strona producenta). Wszystkie foteliki tej marki testowane są przez koncern Volkswagen i mają wbudowane stalowe elementy wzmacniające. Minusem jest to, że nie moglibyśmy podpinać takiego dużego fotelika do wózka.


Poduszka Boppy

Poduszka w kształcie rogala to jedyny gadżet, który mi się do tej pory spodobał. Zaprojektowana została głównie po to, żeby ułatwić karmienie piersią. Mi najbardziej podoba się jak można w niej położyć/posadzić dziecko.



Dajcie znać jakie gadżety Wam się najbardziej przydały?
Docenię również Wasze opinie na temat poważniejszych zakupów 
i ogólnie wszystkie rady związane z kompletowaniem wyprawki!
Z góry bardzo dziękuję! x

piątek, 2 listopada 2012

Codzienność






Listopad w Los Angeles jest bardzo przyjemny. Temperatury oscylują wokół 20'C, wieczory są długie i ciepłe. Życie w mieście wydaje się toczyć w zwolnionym tempie, przerzedziły się tłumy turystów i na pewno wszędzie łatwiej jest o miejsce parkingowe.  
Spoglądając na domowy kalendarz, nadchodzące tygodnie zapowiadają się bardzo ciekawie. Mamy zaplanowane jedno formalne wyjście, kilka klas dla przyszłych rodziców organizowanych przez pobliski szpital, kolejne USG i wyjazd na długi weekend podczas Święta Dziękczynienia. Mam nadzieję, że odwiedziny jednej z czytelniczek bloga również dojdą do skutku!
Na ten weekend zaplanowałam wielki objazd po sklepach z wyposażeniem pokoiku, wózkami, fotelikami i innymi akcesoriami dla dzieci. Wybór jest ogromny i staram się zdecydować co będzie nam naprawdę potrzebne. Nie chcę skończyć ze stertą gadżetów, które mimo, że są w przystępnych cenach, tak naprawdę nie mają żadnej funkcji. Na pewno będę faworyzować atesty bezpieczeństwa nad niskie ceny, drewno nad plastik i inne opcje przyjazne środowisku nad masowe produkty.

W tej chwili poczytuję poradnik ciążowy, który dostałam w prezencie. Bardzo mnie cieszy "książkowy" przyrost mojej wagi - 9kg w 22tyg. Bliźniaki powinny teraz mieć po ok. 0,5kg każde.


piątek, 27 lipca 2012

Kilka nowości kosmetycznych

Jeszcze nie miałam okazji pokazać wszystkich kosmetyków, które przywiozłam ze sobą z Polski, a niektóre z nich już prawie zużyłam!

Jestem pod ogromnym wrażeniem kosmetyków fińskiej marki Lumene, które opierają się w 80-90% na składnikach organicznych, w tym składnikach pochodzenia arktycznego. Już od pierwszego użycia, moim ulubieńcem stała się głęboko nawilżająca maseczka, Sensitive Touch Total Comfort Mask (cena 40zł), którą nakładam i zostawiam na twarzy przez całą noc (to właśnie ona jest już na wykończeniu!). Bardzo fajnie działa również oczyszczająca maska torfowa, Matt Touch Deep-Cleansing Peat Mask (35zł), ale używam jej raczej sporadycznie. Przy takiej konkurencji najgorzej wypadł naturalny, matujący podkład, Natural Code Matt Makeup (30zł). Póki co nie zauważyłam matowienia, a podkład bardzo szybko się ścierał, ale muszę jeszcze spróbować nałożyć go na kilka innych sposobów m.in. na bazę.

W Inglocie znalazłam automatyczną (wykręcaną) kredkę do oczu z jednej strony zakończoną gąbeczką do rozcierania (brąz 530, 30zł). Według mnie jest ona identyczna w porównaniu z automatycznym quicklinerem Clinique, którego używałam do tej pory w kolorze 10 dark chocolate. Konturówka Clinique w Stanach kosztuje $15, czyli ok. 45zł, ale w Polsce już ponad 80zł, także w zastępstwie polecam Inglota.
Roztarta kreska/przydymione oko, to makijaż, który wykonuję najczęściej. Jeżeli mam czas i ochotę nałożyć cienie, to zawsze wybieram matowe z drobinkami/mikroskopijnym brokatem. W Inglocie również takie znalazłam, Double Sparkle (nazwa na opakowaniu)/Nowy Matrix (nazwa na paragonie) w odcieniach 463 (beż) i 457 (brąz, 20zł każdy), ale niestety jak dla mnie drobinki wydają się odrobinę za duże do makijażu dziennego. Jeżeli ktoś zna cienie dające efekt podobny do paletki BC Body Collection, która jest jak dotąd moją ulubioną i niezastąpioną - proszę o komentarz!

Ekstra-mocną pastę Joanny, mydło Biały Jeleń i aktywnie nawilżający krem na noc AA Wrażliwa Natura 20+ kupiłam z polecenia, ale nie miałam jeszcze okazji ich wypróbować.

Oprócz tego przywiozłam sobie z Anglii moje ulubione suche szampony w sprayu Batiste (£2-3, czyli ok. 10-15zł każdy). Są bardzo dobre, pamiętam, że całkiem niedawno zachwalała je również Agusława.




Od kilku tygodni używam organicznego szamponu do włosów, odżywki i pasty do zębów bez fluoru Nature's Gate (cena $4, czyli ok. 12zł za każdą rzecz w promocji). Szczerze powiedziawszy nie zauważyłam różnicy w działaniu, ale będę starała się ich używać choćby dlatego, że są biodegradowalne. 




poniedziałek, 2 lipca 2012

Zakupy u Freda Segal


Marynarka: H&M | Bluzka: Zara | Spodnie (których poszukiwałam całe wieki!) : American Eagle | 
Buty: BC Footwear


Tonik organicznej marki +KiND - przeceniony z $30 kilku na $8 z groszami! oraz magazyn promujący najlepsze dermokosmetyki oraz kosmetyki naturalne, New Beauty - normalnie w cenie $9.95, u Freda 
Segal za darmo!




Dzisiaj przedstawiam kolejną zakupową mekkę Los Angeles - kultowy sklep Fred Segal. Pod swoim szyldem mieści małe butiki niezależnych marek, a także renomowanych sieciówek. Oprócz sklepu w Santa Monica, który odwiedziłam, istnieje jeszcze jeden w centrum miasta. Można tam kupić przede wszystkim odzież, akcesoria, biżuterię, niekonwencjonalne rzeczy do domu, prezenty, ale mnie najbardziej zachwyca dział kosmetyczny Studio Beauty Mix, który oferuje wyłącznie najlepszej jakości dermokosmetyki oraz kosmetyki naturalne. Półki wypełnione są w większości nieznanymi mi dotąd, niszowymi markami, sowite ilości kosmetyków są także przecenione o 50 - 75%! Nie ma nawet porównania z Sephorą, ani innymi popularnymi drogeriami! Fred Segal to mój obowiązkowy przystanek w Santa Monica.

Przy okazji zapraszam do mojego posta o innym zakupowym przystanku na mapie LA - słynnym centrum handlowym Beverly Center! x

piątek, 27 kwietnia 2012

Kupuję, przygotowuję, oglądam

Niedawno w TKMaxx wpadło mi w ręce kilka fajnych rzeczy dla domu. Te i tym podobne nabytki uważam za luksusowe, dlatego staram się kupować je wyłącznie kiedy trafię na okazję cenową. Były to m.in. 

Naturalne sole do kąpieli Ahava pozyskane z Morza Martwego
o wysokiej zawartości magnezu, wapnia, sodu i potasu (kupiłam za $5,99, ok. 18zł)



Gruszkowa świeca Root wykonana w 100% z wosku pszczelego i olejków eterycznych ($10, ok. 30zł)
nawet szkło zostało wyrobione ręcznie 



Mój wyjazd do Europy zbliża się wielkimi krokami! Przygotowuję się więc do wydarzenia, które go zainicjowało, czyli ślubu mojej kuzynki. Przy okazji postanowiłam także przywieźć Wam kawałek Ameryki (więcej o tym w niedzielę).

Wiele osób zachowuje kartki weselne na pamiątkę, dlatego długo szukałam tej idealnej
Ręcznie robiona kartka Papyrus



Majowe wydanie Vogue US



Podczas stresującego tygodnia relaksuję się oglądając najśmieszniejszy amerykański serial Modern Family (będę za nim tęsknić!), a weekend spędzimy z Michealem Moorem...





czwartek, 26 kwietnia 2012

Iluzja wyboru


Przeraża mnie to...

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Naturalne nowości kosmetyczne

Przestawianie się na kosmetyki naturalne idzie u mnie pełną parą! W ostatnim czasie kupiłam kilka produktów i nie zawiodłam się na żadnym z nich. Jak zwykle jednak zakupy poprzedzone były douczaniem się na temat składników i wyszukiwaniem recenzji z wiarygodnych źródeł. Byłam częstym gościem na blogu cosmetology lounge, który, mimo, że został założony stosunkowo niedawno, już jest absolutną kopalnią profesjonalnych informacji o kosmetykach dobrej jakości!


Kupiłam dwa olejki, które nadają się do nawilżania mojej tłustej, odwodnionej cery zamiast kremu lub jako serum:

- 100% olejek arganowy firmy Shea Terra (59ml. za $24, czyli ok. 75zł)

- oraz moją drugą buteleczkę mieszanki olejków firmy Burt's Bees, na opakowaniu napisane jest, że olejek przeznaczony jest do kąpieli i ciała, ale ja z powodzeniem używam na twarz - lubię go za prosty, 100% naturalny składSweet almond oil, Lemon oil, Wheat germ oil, Tocopherol, Rosemary leaf extract, Soybean oil, Canola oil. Cena: 118ml. za $8, czyli ok. 25zł

- Żel pod prysznic marki Yes to carrots (w promocji - 500ml. za 15zł - normalnie kosztuje 2x tyle) 99,8% naturalnych składników

- Tonik - Clarifying herbal astringent - Earth Science - wklepuję w skóre po myciu, doskonale nawilża, nie obciąża, używam od tygodnia i jestam w nim  z a k o c h a n a!! właśnie takiego toniku poszukiwałam już od dłuższego czasu - przede wszystkim z oczarem wirginijskim (Witch hazel), bez alkoholu oraz z kwasem hialuronowym
SkładWater, Witch hazel extract, Glycerin, Matricaria flower extract, Cucumber fruit extract, Horsetail leaf extract, Sea kelp extract, Grapefruit seed extract, Rosemary leaf extract, Sage leaf extract, Annatto extract, Ascorbic Acid, Allantion, Panthenol, Apple Coder Vinegar, Polysorbate 20, Peppermint extract, Sodium PCA, Camphor, Cellulose Gum, Sulfur, Sodium Hyaluronate, Sorbic Acid, Zinc Sulfate, Phenoxyethanol, Fragrance.
Cena: 240ml. za $10, czyli ok. 30zł

- Sztyft do ust Dr. Hauschka, był dosyć drogi, więc stosuję go wyłącznie jako kuracja nawilżająca na noc 
Skład: Castor seed oil, Rosa canina fruit extract, Jojoba seed oil, Lanolin, Beeswax, Carrot root extract, Shea butter, Cndelilla wax, Carnauba wax, Rosa damascena extract, Sweet almond oil, Kidney vetch extract, Cetyl alcohol, Apricot kernel oil, Hydrogenated jojoba oil, Fragrance, Limonene, Citronellol, Geraniol, Citral, Linalool, Farnesol, Rosa damascena flower wax, Lecithin.
Cena: 4,9g za $15, czyli ok. 45zł

- Naturalna witamina E rozpuszczona w oleju roślinnym firmy Home Health (stężenie 9000 IU, 14ml. za $4 czyli 12zł) używam na noc zamiast kremu pod oczy, bardzo wydajny produkt


Jestem bardzo zadowolona z zakupów i polecam każdy produkt! x