To jest ironia losu, żebym ja sama praktycznie wychowała się na wsi, a teraz muszę płacić po $200 za noc na farmie, żeby bliźniaki mogły zasmakować co to w ogóle znaczy choćby raz na rok! Nie wiem ile będą z tego pamiętać mając 3,5 roku, ale póki co nie przestają rozmawiać o pogryzieniu przez kota, wchodzeniu po drabinie na poddasze domku letniskowego, dojeniu kozy, oparzeniu ręki na ognisku, śledzeniu ropuchy w nocy z latarką, znalezieniu zdechłego węża, jajecznicy z jajek, które znaleźli w kurniku... Aż trudno uwierzyć, że to co było dla mnie normalne, jest dla nich wydarzeniem życia!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność fizyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność fizyczna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 lipca 2016
wtorek, 30 czerwca 2015
No, co Ty? Nie wyglądasz.
| Festiwal Kukiełek |
![]() |
| Szaleństwo na Miniony - domowej roboty torcik |
![]() |
| Ostatnio widziałam nawet chłopaka z Minionem wytatuowanym na kostce... |
![]() |
| Bliźniaki rybaki |
| Jeden z naszych letnich gości Fajnie jest mieć zwierzaczka, a po wakacjach oddać go właścicielom hahaha |
![]() |
| Nasze pomidorki |
![]() |
| Spacer po Wzgórzach Hollywood z widokiem na Los Angeles - uwielbiam tak spędzać weekendy |
![]() |
| Moje nowe ulubione perfumy, od jakiegoś czasu przebijają dotychczas niezastąpione Dolce & Gabbana The One i Armani Code |
![]() |
| Wypatrzone na parkingu w pracy po porannym "Board meeting" |
- Mam 28 lat.
- No, co Ty? Nie wyglądasz.
- Mam 2-letnie bliźniaki.
- No co Ty? Nie wyglądasz.
- Jestem księgową. - No co Ty? Nie wyglądasz.
- No, co Ty? Nie wyglądasz.
- Mam podgoloną głowę.
- No co Ty? Nie wyglądasz.
- A to przepraszam.
- Nie, no, co Ty, ale naprawdę nie wyglądasz.poniedziałek, 9 marca 2015
Nie mam na to czasu
| Efekty codziennych dziesięciominutówek - 2 lata po ciąży z bliźniakami (zaczęłam ostrożnie ćwiczyć po ok 9-10 mies) |
![]() |
| Czwarta książka, którą czytam w tym roku. Piękna książka. |
I inne rzeczy, na które zawsze znajdę czas...
![]() |
| Cotygodniowe zakupy na rynku |
![]() |
| Kolejny kapelusz - brać, czy nie? |
Od zawsze, jedną z podstawowych rzeczy, które powiedziałabym o sobie to to, że jestem perfekcjonistką; dążącą raczej do spełnienia własnych, niż "uniwersalnych" standardów, ale przy tym i tak nie dopuszczającą półśrodków. Od niedawna jednak, widzę, że nie mam na to czasu. Z ciekawością obserwuję w sobie tę zmianę.
Nie mam czasu mieć perfekcyjnie wyprzątanego domu, być perfekcyjnym pracownikiem na każde zawołanie (choć mam nadzieję, że kiedyś znajdę pracę-powołanie, która nie pozostawi mi czasu na przejście na emeryturę), na prasowanie skarpetek, perfekcyjne makijaże, programy treningowe i bycie na bieżąco z rzeczami, które wydają się interesować wszystkich, oprócz mnie.
Nawet nie wiem od kiedy, ale widzę, że zdecydowanie zaczęłam trzymać się jakichś niepisanych ram czasowych, które wystarczą, żeby to wszystko ogarnąć w stopniu podstawowym. Pracuję po 8 godz dziennie (choć niekiedy - bardzo rzadko - nie mogę się wymigać od nadgodzin, bo opiera się nich cała percepcja i ostateczne zaufanie do mojej osoby), piorę i sprzątam na bieżąco, lecz nieobsesyjnie, praktycznie nic nie prasuję, ćwiczę codziennie nie więcej niż 10 min, moje posiłki im szybciej są gotowe, tym lepsze.
Wole być mamą, żoną, koleżanką, siostrą, córką, blogerką (sporadycznie), czytelniczką, wieczną studentką, fashionistką, zwykłym leniem czasami, przyszywaną ciocią, turystką (od dwóch lat weekendową, gustującą w parkach i placach zabaw). Choć na pewno tez nie perfekcyjną, to - zgadliście! - nie mam czasu się tym przejmować. Progres i czas poświęcony na priorytety stały się dla mnie o niebo ważniejsze od 100% perfekcji. x
środa, 14 stycznia 2015
Życzę sobie...
|
Po co komu śnieg, ważne, żeby górka była J
![]() |
| Mój piękny naturalny wieniec przed domem |
![]() |
| Nasza kalifornijska noworoczna tradycja - śledzenie Rose Parade na żywo w Pasadena |
![]() |
| Szyszki na naszym stole wigilijnym |
![]() |
| Świąteczna serwetka choinka, bardzo łatwo zrobić |
![]() |
| Wiem, że u wszystkich było to samo, ale i tak się pochwale Wypróbowałam dobry przepis na bezmięsny bigos z Jadłomanii [KLIK] |
![]() |
| Wyczekany prezent - maszynka do robienia makaronu z cukinii, wychodzi super spaghetti! |
![]() |
| Świąteczna lektura w duecie idealnym |
![]() |
| Coś na przebudzenie w pracy po godzinach |
![]() |
| Mieliśmy dużo czasu na lokalne wycieczki |
![]() |
| i spacery |
![]() |
| Mama oficjalnie |
| i nieoficjalnie! |
Po raz pierwszy w życiu mam poczucie, że w Nowym Roku po prostu mogę pozwolić wszystkiemu być. Być tym, czym jest. Mojej rodzinie i pracy, moim przekonaniom, zwyczajom i znajomościom. Nie mam potrzeby niczego na siłę rozpoczynać, zakańczać, ani zmieniać. Życzę sobie, żeby wszystko postępowało z impetem i w kierunku nadanym w chwili rozpoczęcia; żeby najzwyczajniej w świecie z dnia na dzień brnęło naprzód przez kolejne etapy. Życzę sobie, żeby cieszyć się moja codziennością bardziej niż kiedykolwiek, ponieważ bardziej niż kiedykolwiek od-zwierciedla ona podjęte przeze mnie decyzje, efekty mojej pracy i moje zdecydowanie względem tego, czego tak naprawdę w życiu chcę.
A Wy?
Dopisek: i cudne życzenia noworoczne od P. Jacka Walkiewicza [KLIK], którego już nie raz cytowałam na blogu
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































