Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 grudnia 2015

Bez reszty...

Uwielbiam swoje włosy teraz (że tak nieskromnie przyznam)
Super pomysł na jesienną dekorację!




Koncert Florence and The Machine w Hollywood Bowl
Koncert bliźniaków w salonie J
Radosna twórczość Julki (lat niespełna 3)!


Autostrada do oceanu



Nie to, żeby tak normalnie mi się kiedykolwiek nudziło, ale tej jesieni życie pochłonęło mnie bez reszty. Zaobserwowałam, że dzieje się tak co roku i jest to bardzo dobry sposób na uniknięcie chandry. Generalnie zawsze pod koniec roku dużo zmieniam, nadrabiam i przygotowuje się na rozpoczęcie nowego roku z przewagą już na starcie. A tak codziennie, to uwielbiam teraz wracać z pracy o zmroku, sama w samochodzie, z lekko uchylonym oknem i ogrzewaniem na stopy J, słuchając muzyki z radia, mijać migające światełka miasta. Lubię to tak bardzo, że ostatnio wyznałam mojemu ukochanemu moje skryte marzenie o zostaniu jesiennym taksówkarzem. I choinki! Uwielbiam podglądać z ulicy ustrojone choinki. To musi być jedna z najpiękniejszych ingerencji człowieka w naturę.


"Ciesz się małymi rzeczami, bo może któregoś dnia obejrzysz się za siebie i zdasz sobie sprawę, że były to rzeczy wielkie." [ R o b e r t  B r a u l t ]

sobota, 24 października 2015

Babskie pępkowe















Dziewczyny w Stanach wkładają naprawdę sporo wysiłku w organizację babskich imprez pępkowych dla siebie nawzajem. Jedyne, do czego nie jestem całkowicie przekonana, to tradycja organizowania ich na kilka tygodni przed rozwiązaniem - z ciążami i porodami różnie to bywa, więc uważam, że więcej sensu miałoby świętowanie już po wszystkim... Tak czy inaczej, uwielbiam być świadkiem kolejnych etapów w życiu moich znajomych i zawsze z chęcią angażuję się celebracje. Z podekscytowaniem dzielę się z Wami świeżutkimi zdjęciami z dzisiejszej popołudniowej herbatki w angielskim stylu. Już czekamy z dziewczynami na kolejną okazję, żeby znowu założyć nasze piórkowe fascynatory! x

wtorek, 1 września 2015

Tak, do cholery!

Wyjazd z koleżankami do Las Vegas, to coś, co trzeba przeżyć... co najmniej raz do roku!
Najwięcej seksownych ludzi na metr kwadratowy i takie imprezy na basenie, to tylko w Vegas
Julka już ćwiczy!



Moja największa zmora w pracy - liczenie drobniaków!

Urodziny dwulatki

Weekend ze znajomymi i dziećmi


Trafiłam ostatnio na jasne wyjaśnienie zasad prawa "Tak, do cholery, albo nie" (po ang: Fuck Yes or No). Z racji, że znajomości i doświadczenia nabyte na jego podstawie, to najlepsze, co mi się w życiu przydarzyło, muszę się upewnić, że o nim słyszeliście:

1. Prawo to głosi, że każda nowa osoba, z którą mamy do czynienia, musi zainspirować nas do stwierdzenia "Tak, do cholery!" (lub też, jak kto woli, "Fuck Yes!"), zanim kontynuujemy znajomość z nią. 

2. Prawo to głosi również, że każda nowa osoba, z którą mamy do czynienia, musi  o d p o w i e d z i e ć  nam "Tak, do cholery!" (lub też, jak kto woli, "Fuck Yes!"), zanim kontynuujemy znajomość z nią. 

A jeżeli nie? No, to nie.
Szkoda życia.
Fuck that.




czwartek, 23 lipca 2015

Ja i moda


Miejsca w pierwszym rzędzie na pokazie mody marki odzieżowej mojej mentorki!
Mój znak rozpoznawczy - kapelusz!

Moje ulubione ostatnimi czasy buty

i te
i te!

"This is water" D.F. Wallace - nagranie z przemówienia, które jest treścią tej książki: 



Kolacja z angielskim akcentem - tradycyjnymi ciastkami scones z dżemem truskawkowym i śmietaną


Przez długi czas ciężko było mi zdefiniować moje podejście do mody. Mimo, że zawsze instynktownie przywiałam wagę do tego, jak co na siebie wkładam, to nie potrafiłam pozbyć się myśli, że to takie trywialne i niewarte mojego czasu.

W dzieciństwie i młodości ubierała mnie mama. Dopiero w ogólniaku zaczęłam powoli dostawać wolną rękę na niezależne zakupy, ale dyskusja na temat ubioru i tak na okrągło toczyła się na forum rodzinnym. Możecie sobie wyobrazić, co stało się po moim wyjeździe na studia do Anglii, gdzie n.p. w Primarku z łatwością można było ubrać się od stop do głów za 10 funtów... Tak - ogarnęło mnie szaleństwo, które potrwało aż do czasu przeprowadzki do Stanów.

Przystopowałam, kiedy miałam już kilka ulubionych rzeczy z każdego rodzaju i przestało mi się wydawać, że  m u s z ę  iść na zakupy przed każdym wyjściem z domu. Powiedziałabym nawet, że całkowicie zmieniłam kurs. Zrobiłam sobie listę rzeczy, które chciałabym mieć i spokojnie za nimi wyglądam. Mało co jest mi teraz potrzebne od zaraz. Nowym kryterium jest to, czy dana rzecz jest własnie taka, jakiej szukam. Wtedy, nie obchodzi mnie, czy pochodzi ze szmateksu, sieciówki, czy drogiego butiku - wszystkie odwiedzam rzadko, ale w równiej mierze. 

Czyli jeden problem z głowy. 

Mam kilka perełek, ale na co dzień nie lubię martwić się o ubrania, specjalnie ich prać, ani uważać na to, co robię (szczególnie z dziećmi) tylko dlatego, żeby nie zniszczyć tego, co mam na sobie. Staram się kupować tak, żeby nie było mi szkoda, jeżeli coś się nagle zniszczy. Zdarza mi się zanosić ubrania ze szmateksu do krawca. Często przez to stają się one moim ulubionymi - dosyć, że za bezcen, to leżą jak ulał!

Nie rozwiązało to jednak mojej pogardy względem trywialności mody. Ciągle wydawało mi się, że za dużo myślę, rozmawiam i robię w związku z tak małostkową rzeczą, jaką jest moda. Było tak do czasu, kiedy mniej więcej rok temu poznałam nową mentorkę - prowadzącą własny biznes modowy i zaangażowaną w wiele innych, modowych przedsięwzięć - która nota bene żyje modą, a mimo tego jest bardzo skromna, przyziemna, bardzo dobrze wykształcona, ambitna, ma ogromne serce i spędza mnóstwo czasu jako wolontariuszka. Dopiero jej osoba, jej codzienność i to, jakie ma priorytety, stały się dla mnie dobitnym przykładem na to, że jednak można bezproblemowo i naturalnie okrasić te wszystkie szczytne wartości modą. 

Wtem, jak gdyby nigdy nic, pojawiają mi się przed oczami plemiona, które zamieszkują dżunglę, bez szans na jakąkolwiek styczność z absurdami cywilizowanego świata. Ich niemalże wrodzona bezpretensjonalność w podejściu do mody rozwiewa moje ostatnie wątpliwości. To dobrze, bo później to już tylko pawie, motylki i rajskie ptaki... x


wtorek, 30 czerwca 2015

No, co Ty? Nie wyglądasz.

Festiwal Kukiełek

Szaleństwo na Miniony - domowej roboty torcik

Ostatnio widziałam nawet chłopaka z Minionem wytatuowanym na kostce...

Bliźniaki rybaki

Jeden z naszych letnich gości
Fajnie jest mieć zwierzaczka, a po wakacjach oddać go właścicielom hahaha


Nasze pomidorki
Spacer po Wzgórzach Hollywood z widokiem na Los Angeles - uwielbiam tak spędzać weekendy

Moje nowe ulubione perfumy, od jakiegoś czasu przebijają dotychczas niezastąpione
Dolce & Gabbana The One i Armani Code



Wypatrzone na parkingu w pracy po porannym "Board meeting"


- Mam 28 lat. 
- No, co Ty? Nie wyglądasz. 

- Mam 2-letnie bliźniaki. 
- No co Ty? Nie wyglądasz. 

- Jestem księgową. 
- No, co Ty? Nie wyglądasz. 

- Mam podgoloną głowę. 
- No co Ty? Nie wyglądasz. 

- A to przepraszam.
- Nie, no, co Ty, ale naprawdę nie wyglądasz.


sobota, 21 lutego 2015

Być osobą, którą chciałoby się znać

Jaka matka...
...taka córka.

Śmiesznie wyglądały te choinki wszędzie po Świętach

Drugie urodziny bliźniaków zorganizowaliśmy w parku

Zaproszenie jednoznacznie świadczy o moim zmarnowanym talencie literackim J

Zamówiłam przepięknie udekorowane torty



A tu kolejne urodziny w pięknym stylu... tylko 30 lat później

Bryła lodu do spijania alkoholu

W drodze z pracy do domu

Pościel z naszymi inicjałami.
Dostałam ją od jednej z moich mentorek, której firma zajmuje się tym podobnymi rzeczami.


Prezenciki na Walentynki z truskawkami w czekoladzie, które zrobiłam w tym roku (ja z tych, co uznają święto zakochanych).






Od czasu, kiedy skończyłam szkołę i zaczęłam otaczać się znajomymi, których wspólnym mianownikiem jest typ osobowości, a nie grupa wiekowa, okazało się, że ciągnie mnie do ludzi, którzy są ode mnie starsi. Począwszy od mojego ukochanego (o 12 lat), poprzez grupę moich obecnie najbliższych koleżanek (o 2 - 6 lat), po osoby, które lubię nazywać moimi mentorami (o 15+ lat).

Z wiekiem, ludzie, może nie maja odpowiedzi na wszystkie pytania, ale na pewno są o wiele bardziej świadomi kim tak naprawdę są i czego w życiu chcą. Lubię to, że już nie łudzą się, jak wielu moich rówieśników, że cokolwiek im się w życiu  u d a,  bo to, czym mogą się dzisiaj pochwalić, jest rezultatem masy podjętych przez nich w przeszłości decyzji i wieloletniej pracy. 

Moi starsi znajomi żyją własnym, świadomym życiem, i za to ich cenię. Otwarcie dzielą się ze mną tym, jak przebrnęli z punktu A do B, dlatego widzę, że nic nie przyszło im bez trudu. Wywiera to na mnie ogromny wpływ, zmienia tok mojego myślenia i wpływa na wybory, które podejmuję. 
Chcę być taka jak oni. 
Chcę być osoba, którą sama chciałabym znać.


"Jesteś średnią 5 osób, z którymi spędzasz najwięcej czasu." 
[ Jim Roth ]