środa, 14 marca 2012

Kolacja: Zapiekane papryczki

Dzisiaj przygotowałam kolejną specjalną kolację! W tym miesiącu wybrałam zapiekane papryczki faszerowane mieloną wołowiną...




Najpierw podsmażyłam mięso z cebulą, grzybami i czosnkiem, do tego dodałam sos pomidorowy, czarne oliwki i przyprawy



Przed upieczeniem lekko podgotowałam papryki



Po czym w tej samej wodzie zagotowałam ziarna quinoa (komosy ryżowej)


Nafaszerowałam papryczki i posypałam je serem Cheddar


Po 30 min...


Serwowane na wianku quinoa z lampką kalifornijskiego Cabernet Sauvignon


Polecam!!


A na deser troszeczkę greckiego jogurtu z miodem i kolejny odcinek serialu Breaking Bad...



wtorek, 13 marca 2012

Inspiracje + zakupy

Nie do końca wszystkie wiosenne, ale to akurat siedzi mi w głowie...
Pasek w stylu obi z ciemnobrązowej skóry  


Ten jest idealny, ale kosztuje $150 - szukam dalej...


Stylizacja Country and Western
bardzo fajne, klasyczne zestawienie delikatnej spódniczki, jeansowej koszuli i szerokiego paska jw.


Sukienka na wesele
Uwielbiam te z piórami, ale nie jestem pewna jak zostałaby odebrana w Polsce?


Białe, skórzane trampki z ćwiekami za kostkę
Przykład z Aldo, ale szkoda, że ćwieki znalazłyby się po wewnętrznej stronie gdyby odwinąć cholewki


Jedna z propozycji J.Crew na jesień
Absolutna perfekcja!


Sznurowane buty w militarnym stylu 
Betsey Johnson


 Cathy Jean


W końcu kupiłam skórzane Steve Madden!
Zamek z tyłu troszeczkę mi przeszkadza, ale mam nadzieję, że się rozchodzą


Pozostałe zakupy
- czarne bikini z typowym nadrukiem smoka Ed Hardy - moje marzenie, przecenione na pół najniższej zaznaczonej ceny - ze $165 na $25!!
- biała, koronkowa bluzka J.Crew
- białe spodnie American Eagle - moja poprzednia para zafarbowała się w walizce na niebiesko od jeansow...
- pasek obi H&M - nie do końca taki jak chciałam, ale może się przyda póki poszukuję ideału
- delikatna tiulowa spódniczka


poniedziałek, 12 marca 2012

Mgiełki, wody i toniki...

Ostatnio uzbierało mi się dosyć sporo płynów do przemywania twarzy i chciałabym dać Wam znać jak się u mnie sprawdzają. W żadnym wypadku nie jest mi potrzebne aż tyle na raz! Niektóre z nich są już na wykończeniu, a pozostałe kupiłam w zastępstwie. Jestem w trakcie przestawiania się (w miarę możliwości) na kosmetyki naturalne, to też pokierowało moimi niedawnymi  wyborami.



Dzieląc je według efektów działania: pierwsze 2 napewno bardziej wysuszają, kolejne 3 są znacznie łagodniejsze, raczej nawilżające, a ostatnia jedynie odświeża. Przypominam, że naturalnie moja cera bardzo się przetłuszcza, jest także wrażliwa na działanie silnych kosmetyków. 


Clinique Clarifying Lotion 3 Combination Oily Skin (cena $18; około 54zł za 400ml): tego toniku nigdy nie zabraknie w naszej łazience, ponieważ mój ukochany go uwielbia. Przez jakiś czas był także podstawą mojej pielęgnacji, ale przesuszał moją skórę. Obecnie używam go sporadycznie. Na pewno nie kupiłabym go dla samej siebie. Pachnie czystym alkoholem.

Skład: Hamamelis Virginiana (Witch Hazel), Alcohol Denat, Water, Salicylic Acid, Butylene Glycol, Disodium Edta, Benzalkonium Chloride, Red 6 (CI 15850), Orange 4 (CI 15510), Ext. Violet 2 (CI 60730)


Lush Tea Tree Water Popular Toner (cena $20; około 60zł za 250ml): ten tonik kupiłam jako zamiennik Clinique, oczekując, że podczas bardzo tłustych dni będzie moją skórę wysuszał, ale nie przesuszał J - tak też działa! Jestem z niego bardzo zadowolona! Pachnie jak zielona herbata.

Skład: Melaleuca Alternifolia (Tea Tree Water), Citrus Paradisi (Grapefruit Water), Juniperus Communis (Juniper Berry Water), Limonene, Perfume, Methylparaben



Shea Terra Organics Eau de Rose du Maroc Hydrating Facial Spritz (cena $15; około 45zł za 138ml): jest to jeden z bardzo rzadkich w moim przypadku zakupów internetowych, ponieważ nigdzie w sklepach nie mogłam jej dostać - nie chodziło mi nawet o tę konkretną markę, ale o 100% wodę różaną. Bardzo fajnie działa, w moim przypadku ani nie wysusza, ani nie nawilża, a raczej odświeża, przede wszystkim widocznie ściąga pory, jest łagodna, nadaje się do codziennego użytku rano i wieczorem. Szkoda tylko, że takie małe opakowanie i tak szybko ubywa... Zapach różany, troszeczkę mdły.


Neutrogena Alcohol-Free Toner (cena $7; około 20zł za 250ml): kupiłam i używałam tego toniku głównie w lecie zeszłego roku (po Clinique i wraz z Cetaphil), zostało mi już dosłownie kilka kropli. Dosyć dobrze nawilża, ładnie pachnie, ale ma bardzo chemiczny skład. Wierzę, że znajdę coś bardziej naturalnego o podobnym działaniu. Może ktoś poleca jakiś sprawdzony zamiennik?

Skład: Water, PEG-4, Butylene Glycol, Polysorbate 20, Ceteth-24, Choleth-24, Panthenol, Glycereth-26, Sodium PCA, Benzalkonium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Methylparaben, Propylparaben, Perfume


Caudalie Paris Cleansing Water Micellar Solution (cena $29; około 90zł za 200ml): to już kolejny kosmetyk tej firmy, do którego się nie przekonałam... Czasami wieczorem po zmyciu makijażu, dodatkowo przemywam twarz tą wodą micelarną, po części miała ona być zastępcą Neutrogeny, podobnie bardzo ładnie pachnie i jakby delikatnie nawilża, ale jakoś nie widzę żadnych szczególnych rezultatów.

Skład: Water, Poloxamer 184, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Disodium Cocoamphodiacetate, Methylpropanediol, Sodium Chloride, Bisabolol, Perfume, Polyaminopropyl Biguanide, Caprylyl Glycol, Phenylpropanol


Avene Eau Thermale (cena $16; około 48zł za 300ml): tę wodę termalną kupiłam stosunkowo niedawno, po kilkakrotnym wypróbowaniu w drogerii + wiedząc, że przy codziennym użytkowaniu albo się ją kocha, albo nienawidzi. Chciałabym, aby nawilżała moją skórę, ale niestety nie mogę tego o niej powiedzieć. Tak czy inaczej pomaga mi pozbyć się uczucia ściągnięcia i irytacji skóry, używam jej dosyć często dla samego odświeżenia - szczególnie kiedy jest bardzo gorąco lub kiedy idę rano na siłownię i nie chcę 2 razy myć twarzy, spryskuję mgiełkę przed, a dopiero po ćwiczeniach biorę prysznic i myję twarz. Aby nie powodowała wysuszenia, tej wody nie powinno się zostawiać na twarzy do wyschnięcia, a po spryskaniu delikatnie osuszyć chusteczką.

Skład: Water (Minerały znajdujące się w wodzie: HCO3, SO, Cl, Ca, Mg, Na, Al, Ba, Li, Sr, Zn), Nitrogen 

niedziela, 11 marca 2012

Kleksy i mazańce

Wczorajsze spotkanie ze znajomymi było dla mnie okazją, aby założyć nową bluzkę z wiosennej kolekcji Zary. Długo zastanawiałam się czy nie oddać jej z powrotem do sklepu, ale ostatecznie cieszę się, że ją zostawiłam, bo dodaje mojej garderobie troszeczkę wiosennej świeżości. Wczoraj wieczorem prezentowała się bardzo ładnie zestawiona z klasyczną marynarką, krótkimi spodenkami zaprasowanymi w kant i czarnymi szpilkami. Do tego doszły czerwone usta, biały zegarek i niebieskie paznokcie. 


Natura nie była gorsza - mogliśmy podziwiać spektakularny, wielokolorowy zachód słońca!


piątek, 9 marca 2012

Kilka słów o Linn

Bardzo lubię zapoznawać i przyjaźnić się z przedsiębiorcami (szczególnie tymi młodymi!). Uwielbiam ich za specyficzne podejście do życia; coś w stylu  - n i e  m a  r z e c z y  n i e m o ż l i w y c h! Niedawno w szkole spotkałam dziewczynę, która w przeciągu 5 min. stała się dla mnie absolutnym wzorem do naśladowania i niespotykanym autorytetem! Linn pochodzi ze Szwecji i ma zaledwie 20 lat. Jest niesamowitą, pełną pozytywnej energii dziewczyną, która doskonale wywiązuje się z licznych obowiązków i motywuje swoje otoczenie do działania!

Po ukończeniu szkoły średniej w Szwecji przyjechała do Los Angeles, aby studiować biznes. Jak twierdzi, nie ma zamiaru długo się uczyć, dlatego podjęła jedynie 2-letnie studia podyplomowe - głównie po to, aby zapoznać się z teorią biznesu oraz zawrzeć znajomości z podobnie ukierunkowanymi ludźmi (networking). Jej decyzja ugruntowana jest ogromnym doświadczeniem oraz rozległą wiedzą praktyczną. Swoją pierwszą firmę - import świeżych kwiatów z Holandii do Szwecji - założyła w wieku 15 lat! Jak się okazuje, był to obowiązkowy projekt szkolny wymagany w klasie o profilu przedsiębiorczym. W przeciągu kolejnych lat, będąc wciąż w szkole średniej, założyła także firmę importującą ubrania z Azji (powielając poprzedni model biznesowy) oraz stronę internetową sprzedającą prenumeraty gazet. Dziś pracuje dla niej 30 osób.

Linn pochodzi z małego miasteczka liczącego zaledwie 20 tyś. mieszkańców. Mieszkając w Szwecji zaangażowana była w działalność młodzieżówki partii politycznej i odnosiła sukcesy w jeździe konnej. Mówi, że podejmując naukę j. niemieckiego i hiszpańskiego, miała okazję brać udział w kilkumiesięcznych pobytach na wymianach studenckich w tych krajach zorganizowanych przez jej szkołę. Obecnie, z uwagi na zainteresowanie modą, dodatkowo studiuje Fashion Merchandising przez internet na uczelni w Nowym Jorku. Od lat utrzymuje się z własnych zarobków.

Linn wygląda i zachowuje się jak zwykła dziweczyna (dokładniej typowa Szwedka J), ma jednak niespotykaną osobowość i jest jedną z niewielu osób, której osiągnięcia i aspiracje wywarły na mnie tak ogromne wrażenie! Każdemu, kto z niedowierzaniem przysłuchuje się jej historii powtarza - "Ty też tak możesz!". Uwielbiam otaczać się TAKIMI ludźmi!

Kiedy się budzisz, są dwie możliwości: – spać dalej i znów marzyć, albo wstać i te marzenia spełniać