Stale - a szczególnie pod koniec tygodnia pracy, kiedy tęsknię za nimi najbardziej - zastanawiam się, czy podjęliśmy właściwy wybór wysyłając bliźniaki do żłobka... w każdej chwili można przecież zmienić zdanie. Za każdym razem dochodzę jednak do wniosku, że byłabym samolubna trzymając je przy sobie. Moim zdaniem dzieci nie powinno wychowywać się dla siebie, na n a s z mały ideał, tylko dla świata, na człowieka, który kiedyś nas opuści, żeby się spełniać i osiągnąć swój potencjał. Z tej perspektywy cieszę się, że w obecnym układzie, będąc z nimi, poświęcamy im 100% naszej uwagi, a w poniedziałki rano, kiedy jesteśmy wycieńczeni po weekendzie i wdzięczni, że stać nas na żłobek, bliźniaki czeka kolejny dzień pełen wrażeń, nauki (choćby hiszpańskiego od swoich opiekunek) i interakcji z innymi dziećmi. Ale i tak co dzień muszę do tego dojrzewać i od nowa uświadamiać sobie, że moje dzieci, to nie moja własność. x