sobota, 16 lutego 2013

Dzień jak co dzień



Sposób w jaki przeważnie celebrujemy Walentynki niewiele różni się od powszednich dni i wieczorów. Po prostu spędzamy wspólnie czas, rozmawiamy godzinami o wszystkim i o niczym, wspólnie gotujemy... Dwa owocki naszej miłości, które świętowały z nami w tym roku, są najlepszym dowodem na to, że właśnie tędy droga. x

poniedziałek, 11 lutego 2013

W komplecie






Po 11 dniach pobytu w szpitalu nasze bliźniaki są już z nami w domku! 

Staramy się zachować identyczny rytm karmienia, do jakiego zostały przyzwyczajone - czyli co 3h przez okrągłą dobę, ale już jesteśmy wycieńczeni! Zanim przewinie, nakarmi i odbije się dwójkę, pozostaje 1-1,5h przerwy i trzeba wszystko zaczynać od nowa. Mam nadzieję, że już niedługo dojdziemy do wprawy i wszystko będzie nam szło znacznie sprawniej. Podejrzewam też, że zaczniemy pomijać jedno nocne karmienie, ponieważ bliźniaki nie budzą się same. Tym sposobem będziemy mogli pozwolić sobie na 5h nieprzerwanego snu w nocy + drzemkę w ciągu dnia. 
Póki co, zamiast spać, odpoczywać, czy robić cokolwiek innego, w każdej wolnej chwili wpatrujemy się w te małe, idealne istotki, które pozostaną w naszym życiu już na zawsze...

czwartek, 7 lutego 2013

Czekamy





To bardzo dziwne uczucie wrócić do domu ze szpitala samemu. Niby po porodzie zmieniło się wszystko, ale tak naprawdę nie zmieniło się nic. Tak czekamy na nasze bliźniaki już 9 dni. Póki co mieszkają sobie w inkubatorach, przybierają na wadze i uczą się samodzielnie utrzymywać odpowiednią temperaturę ciała.

sobota, 2 lutego 2013

Julia i Daniel




Nasze bliźniaki, urodzone 29 stycznia 2013 w 35 tygodniu przez cesarskie cięcie ♥♥

czwartek, 24 stycznia 2013

Codzienna pielęgnacja twarzy: Ciąża

Od kiedy jestem w ciąży postanowiłam ograniczyć kosmetyki jakich używam do minimum i w miarę możliwości zaopatrzyć się jedynie w delikatne kosmetyki o naturalnym składzie. Odłożyłam na później plany rozpoczęcia terapii retinolem/kremem z wit. A. Nie używam też żadnego skoncentrowanego serum, intensywnych maseczek, głębokich peelingów, ani kosmetyków na bazie kwasów (dzięki którym pozbyłam się zaskórników i nadmiernie tłustej cery). 

Podejrzewałam, że 9-cio miesięczna rozłąka z tymi ostatnimi będzie najcięższa do zniesienia, ale niespodziewanie w moje ręce wpadł produkt, który skutecznie balansuje delikatną, przetłuszczającą się i odwodnioną cerę w całkiem inny sposób. Mowa tutaj o kremie oczyszczającym (cream cleanser) opartym na mieszance naturalnych olejków owocowych, którego używam codziennie rano i wieczorem zamiast mydła. Do mojej kosmetyczki trafił przypadkiem, po tym jak dowiedziałam się jak niezmiernie ważne jest mycie twarzy produktem o zbalansowanym pH. Nie byłam do końca przekonana, jak dobrze można umyć twarz kremem (?!), ale okazało się, że był to jedyny kosmetyk w sklepie, który jednoznacznie określał wartość pH 5.5, więc postanowiłam spróbować. Obecnie używam już trzeciego opakowania i moja skóra wygląda fantastycznie!

R  A  N  O

Jedną pompkę kremu oczyszczającego Earth Science A-D-E Creamy Cleanser (skład i cena na stronie producenta - [KLIK]) wmasowuję na sucho tak długo, aż zmieni kolor w białego na przezroczysty, po czym spłukuję letnią wodą - czasami używam do tego ręczniczka do twarzy, który kilkakrotnie moczę i przepłukuję. Umytą twarz przemywam bezalkoholowym tonikiem +KiND Soothing Hydramist (linia dla mężczyzn, ale trafił mi się na przecenie za $8, więc nie narzekam! regularna cena i skład - [KLIK]). Na koniec nakładam brzozowo-nagietkowy krem z betuliną polskiej marki Sylveco (skład i cena - [KLIK]).



W  I  E C  Z  O  R  E  M

Podobnie jak rano, myję twarz kremem oczyszczającym (bardzo dobrze rozpuszcza makijaż!), spryskuję wodą różaną Shea Terra Organics (moja druga buteleczka, skład i cena - [KLIK]), po czym szybciutko jeszcze na mokrą skórę nakładam kilka kropel naturalnego olejku ze słodkich migdałów (moja czwarta buteleczka! strona producenta i cena - [KLIK]).



Jeżeli chodzi o kosmetyki do zadań specjalnych, to pozostałam jedynie przy dwóch świetnych maseczkach nawilżających - Laneige Water Sleeping Pack_Ex (strona producenta - [KLIK]) oraz Lumene Sensitive Touch Total Comfort Mask [KLIK]. Od jakiegoś czasu używam także próbek, a Mikołaj przyniósł mi pełnowymiarowe opakowanie, naturalnego peelingu w proszku Tatcha Polished Gentle Rice Enzyme Powder [KLIK]. 



Szczerze mówiąc, przy regularnym stosowaniu kremu oczyszczającego, moja cera jest w tak dobrym stanie, że naprawdę nie czuję potrzeby częstego stosowania dodatkowych kosmetyków. Na jednym z forów kosmetycznych znalazłam również świetną opinię na temat podobnego produktu (marki Liz Earle - [KLIK]). Wszystkim (nie tylko ciężarnym J) próbującym uporać się z delikatną, przetłuszczającą się i odwodnioną cerą gorąco polecam wypróbować! x