niedziela, 13 października 2013

W złotej klatce




Podejmując decyzję o przeprowadzce do Los Angeles wiedziałam, że przez długi czas nie dostanę pozwolenia na pracę. Jest to ogromne poświęcenie dla ambitnej dziewczyny prosto po studiach. Przebywanie w profesjonalnym środowisku, wyznaczanie sobie celów zawodowych, czy zdrowa rywalizacja, to rzeczy, które w dużym stopniu definiują moją osobowość. To był pierwszy raz, kiedy musiałam wybrać wyjście, które niekoniecznie będzie najlepsze dla mnie samej, ale na którym skorzystamy jako para. Nigdy nie wątpiłam, że podjęłam właściwą decyzję, a mimo to przez ten cały czas nie potrafiłam do końca odnaleźć się w rzeczywistości, która była jej konsekwencją. Dopiero teraz, po 3 latach, mogę uznać ten rozdział za zamknięty, rozwinąć skrzydła i wyfrunąć ze swojej złotej klatki. x

sobota, 5 października 2013

Drobiazgi

Niedawno odziedziczyłam stary samochód mojego ukochanego. Pierwszym kobiecym akcentem, jaki się w nim pojawił była kryształowa zawieszka na lusterko. Kiedy wyjechałam na słońce okazało się, że całe wnętrze samochodu mieni się przepięknymi odblaskami! Bardzo podoba mi się ten efekt. I na tym poprzestanę. Kwintesencja minimalizmu.



Długo, dłuuugo szukałam tańszego zamiennika tej złotej obrączki. Szczęście uśmiechnęło się do mnie podczas tegorocznych Targów Dominikańskich! Teraz chciałabym dobrać do niej podobny pierścionek, tyle, że z bałtyckim bursztynkiem, a nie perłą. To też pewnie zajmie mi wieki, ale póki co zachwycam się urokiem samej obrączki. Noszę ją na okrągło!



Nie wiem dlaczego tak ciężko dostać porządne gumki do włosów, które są w stanie utrzymać grube, gęste włosy, nie mają metalowego spójnika, który niszczy włosy i nie rozwlekają się po kilku użyciach?! Jakaż była moja radość, kiedy poszukując garniturku do Chrztu dla Daniela (ostatecznie uszytego przez moją mamę z pary dużych, beżowych spodni ze szmateksu J) w sklepie dziecięcym przypadkiem zobaczyłam właśnie te, idealne! Cztery powinny wystarczyć mi na długi czas.



"Chcesz?" - rzuciła siostra. "A co masz?" - zapytałam. "Takie tam, do czyszczenia ubrań" - odpowiedziała i podała mi rzecz, na widok której aż podskoczyłam z radości! Kiedyś znalazłam, uwielbiałam i w końcu zgubiłam identyczną szczoteczkę. Od tamtej pory przekonałam się, że żadne tam wałki z lepem, czy żelowe rolki nie są w stanie wypełnić pustki po jej stracie. Aż w końcu odnalazła mnie w swoim drugim wcieleniu! Jest niezastąpiona! x




środa, 25 września 2013

Wycieczki-ucieczki




Po długiej nieobecności, jakoś tak całkiem inaczej, o wiele przyjemniej, odwiedza mi się dobrze znane miejsca w Los Angeles. Zresztą całe codzienne życie i obowiązki są jakby bardziej ekscytujące. Zdarza mi się to za każdym razem. Mimowolnie weryfikuję dotychczas podjęte wybory, obecną sytuację i zamiary na przyszłość. Doceniam to, co mam. Upewniam się, że przynosi mi to szczęście. Chyba po części dlatego tak bardzo lubię uciekać i wracać. x

wtorek, 24 września 2013

Odkrycie lata! Moja twarz w lecie

A właściwie odkrycie mojego życia! Ratunek dla mojej tłustej, odwodnionej skóry. Rozwiązanie, które zapewnia mi porządne nawilżenie (czyt. nawodnienie), a przy tym nie dodaje zbędnej warstwy. Ten mój Święty Gral to izotoniczna woda termalna. Jest bogata w minerały i ma naturalne pH (od niedawna przekonuję się, jak ważne jest ono w przypadku wrażliwej skóry). Według instrukcji powinna być spryskana na skórę i pozostawiona do wyschnięcia, nie osuszana. Dzięki właściwemu ciśnieniu osmotycznemu zapewnia chyba najlepsze nawilżenie jakiego kiedykolwiek doświadczyłam, przy tym w żaden sposób nie obciąża skóry, nie zatyka porów. W efekcie, przez całe lato moja pielęgnacja była bardzo podstawowa i używałam kremów bardzo sporadycznie. 

Mój zapas izotonicznej wody termalnej URIAGE


Kosmetykami, po które w lecie sięgałam najczęściej były - do mycia na szybko - mój najulubieńszy J krem myjący Earth Science A-D-E Creamy Cleanser (który też właśnie ma zbalansowane pH 5.5) lub kiedy miałam czas na parówkę - domowa mieszanka olejków (migdałowy + rycynowy + z pachnotki), zamiast toniku woda różana, zamiast kremu woda termalna Uriage. Okazjonalnie również inne godne polecenia kosmetyki tj. lekki krem nagietkowy Sylveco (mój drugi kosmetyk tej firmy, z którego jestem bardzo zadowolona - ten bardziej kojący/nawilżający, poprzedni natłuszczający/ochronny [KLIK], obydwa hipoalergiczne), kwas hialuronowy Obsi i wielokrotnie już wspominany peeling Tatcha.

Jednak po ciąży moja skóra pozostawia wiele do życzenia, stała się bardzo wiotka, i mimo unikania słońca jak ognia, widzę nowe przebarwienia. Poratowały mnie trochę zabiegi u dermatologa (lasery, niestety nie miałam czasu zrobić całej serii). Ale na pocieszenie na jesień przywiozłam sobie z Polski m.in.:



niedziela, 22 września 2013

Moje ulubione kolory

c z a r n y  –  b i a ł  y  –  (b l a d y)  r ó ż  –  p o p i e l