środa, 5 sierpnia 2015
czwartek, 23 lipca 2015
Ja i moda
![]() |
| Miejsca w pierwszym rzędzie na pokazie mody marki odzieżowej mojej mentorki! |
![]() |
| Mój znak rozpoznawczy - kapelusz! |
![]() |
| Moje ulubione ostatnimi czasy buty |
![]() |
| i te |
![]() |
| i te! |
![]() |
| "This is water" D.F. Wallace - nagranie z przemówienia, które jest treścią tej książki: |
![]() |
| Kolacja z angielskim akcentem - tradycyjnymi ciastkami scones z dżemem truskawkowym i śmietaną |
Przez długi czas ciężko było mi zdefiniować moje podejście do mody. Mimo, że zawsze instynktownie przywiałam wagę do tego, jak co na siebie wkładam, to nie potrafiłam pozbyć się myśli, że to takie trywialne i niewarte mojego czasu.
W dzieciństwie i młodości ubierała mnie mama. Dopiero w ogólniaku zaczęłam powoli dostawać wolną rękę na niezależne zakupy, ale dyskusja na temat ubioru i tak na okrągło toczyła się na forum rodzinnym. Możecie sobie wyobrazić, co stało się po moim wyjeździe na studia do Anglii, gdzie n.p. w Primarku z łatwością można było ubrać się od stop do głów za 10 funtów... Tak - ogarnęło mnie szaleństwo, które potrwało aż do czasu przeprowadzki do Stanów.
Przystopowałam, kiedy miałam już kilka ulubionych rzeczy z każdego rodzaju i przestało mi się wydawać, że m u s z ę iść na zakupy przed każdym wyjściem z domu. Powiedziałabym nawet, że całkowicie zmieniłam kurs. Zrobiłam sobie listę rzeczy, które chciałabym mieć i spokojnie za nimi wyglądam. Mało co jest mi teraz potrzebne od zaraz. Nowym kryterium jest to, czy dana rzecz jest własnie taka, jakiej szukam. Wtedy, nie obchodzi mnie, czy pochodzi ze szmateksu, sieciówki, czy drogiego butiku - wszystkie odwiedzam rzadko, ale w równiej mierze.
Czyli jeden problem z głowy.
Mam kilka perełek, ale na co dzień nie lubię martwić się o ubrania, specjalnie ich prać, ani uważać na to, co robię (szczególnie z dziećmi) tylko dlatego, żeby nie zniszczyć tego, co mam na sobie. Staram się kupować tak, żeby nie było mi szkoda, jeżeli coś się nagle zniszczy. Zdarza mi się zanosić ubrania ze szmateksu do krawca. Często przez to stają się one moim ulubionymi - dosyć, że za bezcen, to leżą jak ulał!
Nie rozwiązało to jednak mojej pogardy względem trywialności mody. Ciągle wydawało mi się, że za dużo myślę, rozmawiam i robię w związku z tak małostkową rzeczą, jaką jest moda. Było tak do czasu, kiedy mniej więcej rok temu poznałam nową mentorkę - prowadzącą własny biznes modowy i zaangażowaną w wiele innych, modowych przedsięwzięć - która nota bene żyje modą, a mimo tego jest bardzo skromna, przyziemna, bardzo dobrze wykształcona, ambitna, ma ogromne serce i spędza mnóstwo czasu jako wolontariuszka. Dopiero jej osoba, jej codzienność i to, jakie ma priorytety, stały się dla mnie dobitnym przykładem na to, że jednak można bezproblemowo i naturalnie okrasić te wszystkie szczytne wartości modą.
Wtem, jak gdyby nigdy nic, pojawiają mi się przed oczami plemiona, które zamieszkują dżunglę, bez szans na jakąkolwiek styczność z absurdami cywilizowanego świata. Ich niemalże wrodzona bezpretensjonalność w podejściu do mody rozwiewa moje ostatnie wątpliwości. To dobrze, bo później to już tylko pawie, motylki i rajskie ptaki... x
wtorek, 30 czerwca 2015
No, co Ty? Nie wyglądasz.
| Festiwal Kukiełek |
![]() |
| Szaleństwo na Miniony - domowej roboty torcik |
![]() |
| Ostatnio widziałam nawet chłopaka z Minionem wytatuowanym na kostce... |
![]() |
| Bliźniaki rybaki |
| Jeden z naszych letnich gości Fajnie jest mieć zwierzaczka, a po wakacjach oddać go właścicielom hahaha |
![]() |
| Nasze pomidorki |
![]() |
| Spacer po Wzgórzach Hollywood z widokiem na Los Angeles - uwielbiam tak spędzać weekendy |
![]() |
| Moje nowe ulubione perfumy, od jakiegoś czasu przebijają dotychczas niezastąpione Dolce & Gabbana The One i Armani Code |
![]() |
| Wypatrzone na parkingu w pracy po porannym "Board meeting" |
- Mam 28 lat.
- No, co Ty? Nie wyglądasz.
- Mam 2-letnie bliźniaki.
- No co Ty? Nie wyglądasz.
- Jestem księgową. - No co Ty? Nie wyglądasz.
- No, co Ty? Nie wyglądasz.
- Mam podgoloną głowę.
- No co Ty? Nie wyglądasz.
- A to przepraszam.
- Nie, no, co Ty, ale naprawdę nie wyglądasz.piątek, 12 czerwca 2015
Matki Polki w Los Angeles
Moja znajoma wpadła ostatnio na pomysł, żeby zorganizować polskie mamy w Los Angeles. Chciała stworzyć grupę, której łatwo byłoby wymieniać się pomysłami i organizować wspólne rozrywki. Zebrało się więcej osób, niż którakolwiek z nas znała osobiście do tej pory. Już pierwszego miesiąca doszło do k i l k u grupowych, rodzinnych i babskich spotkań.
Wtedy też obiecałam sobie, że przestanę powtarzać utartą formułkę, że mieszka tu niewielu Polaków. To nieprawda. Prawda jest taka, że Polacy, którzy mieszkają w Los Angeles są doskonale zintegrowani i przez to też trochę zakamuflowani. Są przeważnie w związkach z obcokrajowcami, bez zarzutu mówią po angielsku, są obyci z kultura, rynkiem pracy i realiami życia na tyle, że nie dążą do kontaktów z rodakami, żeby przetrwać, a raczej dla przyjemności.
Dzięki temu przyjemniejsze są nie tylko relacje pomiędzy nimi, przyjemniejsze jest ich indywidualne, codzienne życie, a przede wszystkim - reakcja tubylców na hasło, że pochodzi się z Polski. Generalnie, jest to podstawowa różnica, jaką zauważyłam w porównaniu do polskich emigrantów w Europie. Jest to moim zdaniem zasługa i duży plus wiz, ale to już całkiem inny temat. x
wtorek, 26 maja 2015
Co ma się udać?
| Plony botwinki z naszej przydomowej grządki |
![]() |
| Niedzielne śniadanie w ogrodzie - omlet warzywny |
![]() |
| Zachód słońca na progu naszego domu |
![]() |
| Uwielbiam ten widok - sukienka/spódnica + szpilki |
![]() |
| Anonimowa uprzejmość w pracy |
![]() |
| Konferencja |
| Zaznajomiliśmy bliźniaki ze śniegiem - Julce się spodobał, Danielowi nie J |
![]() |
| Ciasto od mamy z okazji czwartej rocznicy ślubu |
![]() |
| Zajęło mi 28 lat, żeby spotkać kogoś, kto doradził mi dorysować sobie brwi! Dzięki, Ania! |
Jeżeli miałabym wskazać jedną rzecz, którą chciałabym, żeby każdy, kto tu zagląda, stąd wyniósł, to byłoby to zdecydowanie poczucie s p r a w c z o ś c i. Przekonanie o tym, że nastawienie do życia, codzienne decyzje i nawyki kształtują życie większości z nas i najprawdopodobniej przyszłość jaka każdego z nas czeka. Nie znoszę, kiedy ktoś mi wytyka, że coś mi się w życiu udało, bo 99% moich realiów to wynik konsekwentnych wysilkow w tym kierunku. Im ciężej pracuję, tym więcej mam szczęścia. Im bardziej angażuję się w znajomości, tym więcej mam bliskich znajomych. Im częściej się uśmiecham, tym więcej życzliwości otrzymuję od innych. To takie proste. Przetestujcie! Nie może się nie udać! x
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























